Moja wrażliwość duchowa



Wraz z własnym rozwojem odnalazłam połączenie z moją głęboką mądrością. Zrodziło się również odczuwanie jakości energetycznych, które mnie otaczają i odpowiedź jak należy je przetransformować. I w pracy coraz więcej używałam wiedzy wewnętrznej, a siła mięśni przy masażu stała się mniej potrzebna.  Bo zmiany na najgłębszych poziomach ludzkiej natury są najtrwalsze, a ludzie odzyskują własną samoświadomość i stają się niezależni. Moja siła to subtelna siła duchowa.  Bardziej  czuję naturę człowieka i zachodzące w niej procesy.  Odnalazłam własną naturę w połączeniu z większą naturą wszechświata. To był dość długotrwały proces i momentami niełatwy. Głęboki detox emocji i ciała. I właśnie wtedy kiedy dzieje się coś, czego logika nie rozumie rodziło się moje zaufanie do życia. Jedynie przyroda działała na mnie kojąco i wzmacniająco. Nauczyłam się również pokory wobec wartości jakie w sobie noszę. To znaczy, że moim zadaniem jest je chronić i używać w sposób dojrzały. Być może brzmi to dość górnolotnie. Jednak i tak chodzi o najzwyklejsze bycie w prawdzie. Akceptacje siebie w pełni. Kiedy pozwalamy sobie być takimi jacy jesteśmy, ludzie to odczuwają i porozumienie następuje czasem bez słów w przytomnej obecności chwili. Również zaczynamy emanować tymi jakościami wokół siebie.
Ciało to jakby ekran , który pokazuje, co podziało się z naszą duszą. W pewnym momencie miałam przesyt metod, technik i wiedzy naukowej. Zaczęłam więcej wsłuchiwać się w siebie. Głębiej postrzegać ludzi. Łączyć historię życiową  człowieka ze stanem jego ciała i emocji. Podczas pracy korzystam z mojej mądrości i empatii. To działa jak siła zaprowadzająca harmonię. Ja jestem tylko jej przekaźnikiem czasem tłumaczem, a bywa i tak, że logika nie musi rozumieć, a regeneracja i tak zachodzi.
Okazuje się, że kiedy mamy dla siebie uważność. Naszą mądrość wewnętrzna budzi się i przynosi najlepsze odpowiedzi i zna naszą najlepszą drogę. 
Odnalazłam w sobie tę iskrę, której wszyscy szukamy. To życie w takiej świadomości, gdzie, jest nam dobrze ze sobą. W skupieniu i uważności odnajdujemy to co ważne. Czujemy się zintegrowani, ugruntowani, jednocześnie w lekkości i pełnym zaufaniu do życia. To taka jakby wiadomość , że Wszechświat się o nas troszczy, bo jesteśmy jego ukochanym dzieckiem. Jednocześnie będąc w jedności z życiem i ludźmi. Dostając wsparcie i pomysły jakie są potrzebne i dobre na teraz.
I tak czuję, że każdego czeka właśnie taki proces mocnego "odkurzania" siebie z lękowej osobowości, presji, nadmiernej  kontroli, szukania zewnętrznych pocieszeń. Niektórzy nazywają go ciemną nocą duszy. To jakby dostrajanie naszego DNA. Trochę takie pozostanie samemu ze swoimi demonami. Umieranie starej osobowości, by narodzić się na nowo. Ku pocieszeniu mogę powiedzieć, że po nim zostaje tylko to co prawdziwe, czysta świadomość. Bycie w tu i teraz. Pewna wolność umysłu, która jest czystą przestrzenią do tworzenia nowego życia opartego o własne wartości. 
Narzędzia, które mnie wspierały to :
muzyka, malowanie intuicyjne, praca z ciałem, masaż, automasaż z wykorzystaniem wałków, piłek i podłogi, 
uwalnianie własnych napięć
praca z intencją
pisanie , tego co czuje i myślę pozwalało bardziej zrozumieć jaki temat się we mnie oczyszcza.
ćwiczenia fizyczne, ćwiczenia tybetańskie, rozmowy z mądrymi inspirującymi ludźmi, taniec, medytacja, relaksacja, spacery, kontakt z naturą, 
świadome oddychanie
nazywanie własnych odczuć, przebywanie ze zwierzętami, drzewami, natura czasem pokazuje swoje tajemnice
 wyznaczanie zdrowych granic w relacjach

ale najbardziej pozwolenie sobie na poczucie tych odczuć które mnie odwiedzały , nie odpychanie ich, smutków, lęków, a czasem nawet odczuć, które trudno było nazwać. 


http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/about