potrzeba ciepłej dłoni - ojcowska energia


 za czymś tęskno, czegoś potrzebuje,
 jakiejś wiary, jakiegoś ramienia
jakiś lęk jakby nie mój
o przyszłość czy dam radę
szukam czegoś , 
ciepła herbata
ciepła kąpiel
myślę o tym wszystkim czego nie dostałam
jeśli to potrzeba ojcowskiej energii
to chce do niego iść wdrapać się
na kolana jak mała dziewczynka
przestać sobie stawiać tak wysoko poprzeczkę
o tej dojrzałości
znaleźć w sobie dla siebie tę troskę
niezbyt wymagającą, a  wyrozumiałą
A może by tak przesyt dorosłości
wrócić sobie do dziecięcości
zapomnieć o troskach odpowiedzialności i konsekwencji
znów mieć kilka lat i
niech mi jakiś dorosły ogrzeje ręce, stopy
jakieś ojcowskie wzorce się uzdrawiają
potrzeba ciepła , ciepłej zupy, ciepłej herbaty
potrzeba bycia zaopiekowanym
jakąś ciepłą troskliwą dłonią
ze szczególnym sentymentem myślę dziś o Leszku
dojrzały emocjonalnie i uczuciowo
wie ze można mnie kochać, ale nie wolno
podrywać i uwodzić
wie trzeba dzielnie znosić moje fochy
i być mądrzejszym od nich
cenię sobie bardzo tę przyjźń
szkoda, że jest na drugim końcu świata
inaczej pobiegła bym teraz właśnie do niego.
napisze , żeby wiedział, 
że kumpel z Polski też tęskni

Spojrzeć sobie w oczy wiedząc, że dasz radę.



Ostatni czas jest o znajdywaniu w swej codzienności ogromu możliwości rozwojowych dla siebie, dla domu, dla świata.
Mówi o tym, że w swym "znielubionym" życiu kształtujemy swą charyzmę, mamy możliwość wybierać swoją reakcję, być decyzyjni. Tylko kując własne rzemiosło, podejmując wyzwania, możemy poczuć swoją moc, nabrać zaufania do siebie. Spojrzeć sobie w oczy wiedząc, że dasz rade.
Życie daje to, czego najbardziej potrzebujemy do rozwoju. Choć na teraz wydaje się to dość absurdalne. Nie prosimy przecież o ból , smutek i problemy. Jednak potrzebujemy mądrości, a ona wynika z wniosków i doświadczenia.
Kiedy nie wiem" jak?" zawsze proszę o siłę i mądrość, czasem cierpliwość. O spojrzenie z tego najbardziej czystego, bezwarunkowego poziomu na sytuację.
Kiedyś próbowałam uciekać od samotności, czymś ją wypełnić. A okazuje się, że to najefektywniejsza przestrzeń do mojej kreacji. Jakby właśnie w ciszy się wszystko rodzi. Mogę złapać najgłębszy kontakt ze Wszechświatem, który jest we mnie, aby objawił mi to, co z serca, jakim słowem ukoić człowieka, aby przebiło w nim chwilowe zapomnienie. Jak dać ludziom wartość, a jednak nie zatracić w tym siebie.
Praca cięższa przyziemna, czasem męska? Też potrzebna. Kiedyś nie spodziewałam się , że tak się poukłada. A jednak. Życie uczy pokory. I daje mi to ciągłe zaufanie do siebie, niezależność, stymulacje pomysłami, rozwiązaniami, podejmowania drobniejszych kroków stosownych do mojej kondycji. Wysiłek i odpoczynek. To można połączyć.
Taki lajf :-) W swoim tempie. Wszystko jest tak jak ma być.

Zapraszam na bloga - ciągle aktualne

Jeśli chcesz poczytać teksty starsze, pochodzące z czasów mojego szukania mojej natury, budowania siły wewnętrznej to zajrzyj proszę na mojego bloga na mojej stronie moc dotyku (trzeba zjechać na sam dół). Blog pisany przez 4 lata z mojej drogi. Z pracy ze sobą  i ludźmi.  Myślę, że można tam znaleźć praktyczne odpowiedzi dla siebie. Sporo mojej pisaniny. Sporo pracy. Więcej konkretów. więcej odpowiedzi.

blog strony masaz-moc-dotyku.pl

fragment sesji - piękne spotkanie dwóch dusz. Sekret miłości


Spotykali się nad brzegiem jeziora
Spacerowali Pluskali się 
On pokazywał jej nowe miejsca
Ona z podziwem dla jego sprytu
Podążała za nim. Imponował jej.
Energią. Iskrą. Inteligencją.
Był taki Wszechstronny.
Podziwiała jego oczy. Krystalicznie niebieskie
Nigdy takich nie widziała. Były jak  kosmiczny rozbłysk
Ciągnęło ich do siebie.


Choć oboje bali się
Że się zakochają. 
I nie będzie już odwrotu.
Oboje tak samo wolni. Tak samo zwariowani.
Tak samo spragnieni.
Budzili w sobie najgłębsze żądze.

Ona musiała wyjechać. Trochę im ulżyło. 
Wiedzieli, że są dla siebie tak samo niebezpieczni. 
Że to, co ich łączy wymaga decyzji. 
Takiej, w której stawiasz na jedną kartę. Takiej, 
w której rzucasz się na głęboką wodę. 
W przepaść. Albo popłyniesz. Albo... utoniesz. 

Żegnali się szybko. Bez wzruszeń i obietnic. 
Z milionem niedopowiedzeń. I pytań. 
Już wtedy wiedzieli, że będą tęsknić za sobą. 
Już wtedy wiedzieli, że wydarzyło się coś, 
co nie pozwoli im zapomnieć o sobie.
Ale było coś ważniejszego

Czysta przestrzeń. Wewnętrzna konfrontacja ze sobą. 
Że cokolwiek się nie wydarzy
będą wiedzieli , że to  warte było. 
Każdego rozstania. Każdej tęsknoty. 
Niespełnionego pożądania. I totalnej zgody na siebie.

W myślach on całował ją tuż pod powieką. 
By wiedziała jak bardzo jest mu bliska.
Jak chciałby ją uwieść namiętnością.  
 Ale nie taką zwykłą.
Taką, która płonie ogniem pożądania, 
I w obliczu jej delikaności
zamienia się w czułość. 
W coś czego nie rozumie. 
Ale nie umie się przed tym obronić. 
Gdzie nie spojrzy. Widzi ją.  Słyszy ją.   Dotyka oddechem. 
Czuje ją całą na sobie . 
W sobie. 
Wszędzie. 

Nie powie jej wszystkiego. Będzie obok. 
Czuwał i osłaniał.
Dlaczego?
Bo chce, aby ona zapytała swoich najgłębszych pokładów
czy go przyjmie. Czy jest właściwy dla niej.
Czy jest tym , na którego czekała
Czy On jest tą jakością, którą ona chce oddychać.
Czy ma taką przestrzeń, która potrafi być dla niej ochroną .
Bliskością i Siłą.  
Czuwającą. Troskliwą. Stymulującą. Osłaniającą.
A jednocześnie pozostawi pole dla jej odczucia.
By nadal była twórcza.
By on jej nie spowolnił
By zawsze umiał wzmacniać jej piękno

By z wszystkich możliwych opcji
Wybrała Jego.


takie mądre historie znają nasze dusze
Jeśli ciekaw jesteteś co Twoja dusza ma Tobie do powiedzenia
porozmawiaj z nią

p.s.  zapisy na sesje tylko telefonicznie
sesja odkrywczo motywacyjna



pokaż się!




Czasem przyjdzie jakiś prąd
Rozsypie wczorajsze schematy
w drobny pył
Bym już ich nie składała
Nie szukała

Nie pamiętała

Ubiera mnie w nowe buty
I mówi - Idź!
Pokaż się!
Taka jaka teraz jesteś!

Pytam o odwagę
- Pieprzyć odwagę! Nauczysz się po drodze
Dmucha tylko w moje skrzydła
I mówi

Leć !

Wewnętrzny Geniusz




Szukasz pomysłu na siebie?
Sposobu na życie? Lepszej jakości?
A czy pamiętasz o swoim WEWNĘTRZNYM GENIUSZU ?
Prosto i bezwysiłkowo można się z nim dogadać.
Się relaksując na dodatek
Czujesz bluesa?!
TEN koleś jest bardzo otwarty na współpracę
Uwielbiam te sesje z  NIM.
Najbardziej odkrywcze
Najbardziej rozwojowe
Najbardziej żywe
Logiczne i praktyczne.

Więcej informacji tutaj

http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/masaze/26-masazklasyczny

Opis przykładowej sesji tutaj

https://domduszyiciala.blogspot.com/2018/01/dzis-fragment-wewnetrznej-pracy.html

Opinie tutaj

http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/opinie2

Te podróże wewnętrzne... Uwielbiam! A Ty?

Gorące lato






Ustka. Czerwiec 2012. Gorące lato. Warsztaty. Taniec.
Ja w budowaniu siebie.
Mocna penetracja tożsamości. Wewnetrzny dialog.
Mewy. Morze. Ciepły piasek pod stopami.
Wieczorne spotkania na kamieniach. 
Jedno właśnie dobiegło końca. Większość ludzi idzie w swoją stronę.

A mi jakoś dobrze. Za nic nie chciałam opuszczać tych skał...
Specyficzny magnetyzm w powietrzu.
Mówię o tym do kobiety obok.
Ona też to czuje. Patrzymy w morze.
Milczymy. Rozmawiamy. Spacerujemy.
Wertujemy własne życia. Ach! Te nasze zawiłości żeńskie.
Kobieca codzienność i my w niej.
Wyjazdy, które uczą uwalniania od przywiązań.
Ograniczeń, w które sami siebie wbijmy.
Dorastanie do aktualnej siebie. Zajmowanie swego miejsca.
Idąc mijamy latarnie. Molo. Nadmorskie hotele i kafejki.
Nadal nie znając własnych imion
- To dobra wróżba dla tej znajomości - pomyślałam.
Te trwalsze relacje właśnie tak się zaczynały.
Było mega późno w nocy jak się rozchodziłyśmy.
Ona. Kobieta w wieku mojej mamy.
Wyglądająca jak nastolatka. Rozmawiała ze mna jak siostra.
Na jej wiadomości czekałam jak kiedyś w dzieciństwie czekało się na list.
Prawie z nosem w oknie. Potem czytałam po kilka razy.
Jej maile ruszały moje głębsze struktury.
Kiedy mi się życie sypnęło. Nie pytając wiedziała.
Jaka obecnością mnie otoczyć.
Teraz z perspektywy czasu rozumiem już prawie wszystko.
Reszte dopowiedział mi sen. To taka dobra czuwająca przyjaźń.
Kiedy życie zmienia swój bieg stawia właśnie
takie zaawansowane świadomości dookoła,
by łagodnie przejść ten proces.
Ta znajomość trwa do dziś. Nie widzimy się często. Nie mamy potrzeby blablać o byle czym. Czasem nasze drogi się stykają. Żyjemy własnymi życiami.
Miałam to szczęście, że wszechświat podsyłał mi właściwych ludzi.
Tak po prostu.
Nie szukałam . Nie oczekiwałam. I nie spodziewałam się.
Bym mogła bardziej usłyszeć siebie.
Bym nie utknęła w martwym punkcie.
To co najważniejsze któregoś dnia po prostu samo się pojawia.

Zapraszam na odkrywanie siebie


Zapraszam na spotkanie
Każdy ma w sobie unikatowy potencjał. Ty też




Nie spotkałam jeszcze osoby, w której nie zobaczyłabym czegoś wyjątkowego. Szczególnych umiejętności, wyróżniających cech. Takich wartości, które czynią z Ciebie unikat, czegoś co Cię wyróżnia. Mam takie małe zboczenie - lubię być światkiem ludzkiego rozkwitu. Uwalniam od stresu, bywa, że od bólu fizycznego. Rozluźniony kręgosłup to przepływ zdrowia. Rozluźniony umysł do dostęp do swego potencjału. Jeśli trzeba podmucham na Twoje skrzydła, dodam wiary, uświadomię wartość. Przybywaj :-) Żeby wydobyć to co dobre i wartościowe dla siebie i świata. Niech Twoje talenty ujrzą światło dzienne.

W atmosferze zrozumienia i lekkości i zabawy
Szczegóły pod numerem telefonu 502 731 601

Moje metody pracy to

- ćwiczenia
- relaksacja
-rozmowy w prawdzie
-uwalnianie emocji oddechem, głosem, ruchem
- muzyka

Podróże







Podróże. Bliższe. Trochę dalsze. Wszystkie. Są takie świeże. Dobrze się w nich oddycha. Pociągi. Tramwaje.

Miejski zgiełk. Nic mi w nim nie przeszkadza. Nie uwiera. Rzekłabym, że ma swój urok. Dziś dla mnie dziewczyny, która miasta nie lubiła i od niego szybko uciekała.  Dziś je  na nowo zobaczyła. Pomocni ludzie. Pan z autobusu. Pani w dworcowej kafejce. I pani konduktor. Sympatyczna blond Wenus. Lekko roztargniona. Kontrolująca i skupiona. 

Patrzyłam sobie na różnych ludzi. Wielu mocno utknęło we własnym negatywie. Szare buzie. Szare ubrania. Tyle informacji mi wystarczy. Więcej nie potrzebuje.

Młodzież. Jej oni są tacy fajni. Dzieciaki. Słodkie i kochane. Pies, który próbował swemu właścicielowi wytrącić telefon . Zachęcając go do zabaw na śniegu. Skakał tak wysoko. Hi ! ja tam go rozumiem. Deko zabawy lepsze niż wałkowanie ciągle tych samych tematów z 5 osobami.
O i pan na targach, który bardzo chciał mnie przekonać do muzeum. No ostatnio to może byłam w podstawówce.  Eksponaty niezbyt mnie  pociągają.  Wybaczam "męczywolenie"  tylko ze względu na ładne oczy. I dziecięcy grymas twarzy. W sumie to każdy by mu wybaczył. Bo miął coś takiego, że jeszcze długo pod nosem się śmiałam.

Dobrze tak zmienić porządek dnia. To jak reset systemu. 
Zachowujesz co potrzebne. Reszta zostaje za Tobą. Razem z mijanymi drzewami za oknem.  
Wędrować z plecakiem. Być zdanym na szczęśliwe zbiegi okoliczności, w których nic nie jest pewne, ani gwarantowane. Oprócz tego, że ułożony scenariusz szlag trafił. Tak. Bóg patrzy z góry i boki sobie zrywa - Toś se naplanowała . Naiwna mała dziewczynka! Chciała  spotkać podróżników, a okazało się, że sama mogła posmakować wędrówki. Szła przez miasto i było w tym tyle radości. Właśnie w tej przyjemnej niewiadomej. Nie wiedziała czy znajdzie to miejsce, ile jeszcze trzeba iść. Jedyne co wiedziała, że to fajna zabawa. I chce więcej! Podróże są magiczne. Przywożę z nich taką siebie, której bym się nie spodziewała.
Bardziej wolną od przywiązań, a jednocześnie bardziej scaloną. Uaktualnioną.

Jeśli on odchodzi




Jeśli on postanowił odejść 
To znak, że dostałaś przestrzeń dla siebie.
Czas kiedy zostajesz sama 
To czas odbudowywania swojej świętej kobiecości
To czas uzdrawiania tego, co niedożyte
To czas na zaglądanie w swoją bliskość
Dawanie sobie. Sycenie. Karmienie
W tej przestrzeni opróżniają się stare fermenty. Toksyny
Doceń te chwile,
Ciesz się. Rozkoszuj.  Rozpieszczaj
Celebruj siebie dla siebie
Cisza.  Oddech.  Pachnąca kąpiel
Tym razem taki prezent od życia
Przypomnij sobie o czym było ostatnie spotkanie
Czego teraz najbardziej potrzebujesz
W czym chcesz się zanurzyć
W  Tobie jest siła 
Tam są odpowiedzi
Jeśli nie czujesz się właściwie traktowana 
Widziana. Uznana. Szanowana
Opuść tę przestrzeń
Z szacunku do siebie.
Pożegnaj ją uczuciowo
Gierki? Manipulacje?
Nie jesteś tego warta
On też nie. Choć dał się wciągnąć.
To co między Wami też nie jest tego warte.
Kiedy jeden gracz opuszcza pole walki 
gra nie może toczyć się dalej.


Pokaż mi siebie



Nie chce rozmawiać z Twoimi ograniczeniami
Etykietami, wizerunkami, maskami
Chcę zobaczyć za czym tęsknisz
Co Cię woła?
Ile w Tobie dobra i piękna.
Pokaż mi siebie kiedy nikt nie patrzy
Za czym spoglądasz w przestrzeń
Kiedy wychodzisz do ludzi
Jaki obraz przyciąga Twoje oczy?
Dokąd podążasz myślami?
Pokaż mi w czym jesteś dobry
Chcę rozmawiać z Tobą
o tym jak może być lepiej
O tym jak się wzmocnisz
Jak będziesz tworzyć siebie
Stawać za swą prawdą.
Funkcjonować na swym nowym oprogramowaniu.
Żyć. Oddychać. Działać.
Nie przychodzisz do mnie 
By taplać się we wczorajszym błotku
Znasz je dobrze. Ja też. Znudziło mi się
Przychodzisz by zasmakować 
Nowego siebie.
Ujrzeć nowy świat
Dotknąć nowej bajki

I ja chętnie Ci ją pokażę.



Kobietą być



Kobietą być
To wiedzieć jaką prawdą dany człowiek Cię dotyka
To zobaczyć na jakim etapie on się znajduje

Kobietą być
To mieć wrażliwość na wibrację słów, dźwięków, zapachów

Kobietą być
To wiedzieć kiedy zostać, kiedy pójść

Kobietą być
To ciągle pytać siebie
Pytać i słuchać odczuć z ciała
I ufać im bezgranicznie

Kobietą być
To wiedzieć co Cię rozwija, co kurczy
co otwiera, co zamyka, co niszczy, co buduje

Kobietą być
To utulić spokojem
W obronie siebie umieć zionąć jadem

Kobietą być
To widzieć w ludziach rzeczy dobre i piękne
ale i te, które wołają o uwagę

Kobietą być
To rozmawiać z czystym pierwiastkiem
w każdym człowieku

Kobietą być
To rozpoznać z jaką intencją On Cię wita

Kobietą być
To mieć ciągle dziewczęcą świeżość
I niezachwianą wiarę

Kobietą być
To ufać, że życie jest dla Ciebie
I nie pozwoli Ci więcej siebie oszukiwać

http://masaz-moc-dotyku.pl/

https://domduszyiciala.blogspot.com/

impuls twórczy

Mój impuls twórczy ma się wyśmienicie
i całkiem swobodnie buszuje po przestrzeniach
I nigdy nie wiadomo na jakiej strunie będzie chciał grać
Ale do rzeczy.

Tak. Piszę
Tak. Mam o czym.
Tak. Dużo danych się we mnie przetwarza
Tak. Bywa, że impuls chce mieć charakter terapeutyczno - rozwojowy.
I ma trafić w otwarte dusze.
I narobić trochę dobrego poruszenia.
I bywa, że doświadczeniami z życia się dzielę, 
Swego lub cudzego.
A że polot rockandrollowy też mam
To tematy może i są hardcorowe.
Ale... to nie jest wołanie o pomoc!
Bo jestem typem który jak ma problem to go trawi,
Rozwiązuje, a nie pisze w sieci.
Jeśli jakiś temat opisany to znaczy, 
że już dawno zamknięty 
i mam z nim luz i  już dawno 
to  trudne przemienione w potencjał,
naukę, wniosek i  idę dalej
Dziękuję  za troskę.
To było na prawdę miłe
Kiedy wrzuciłam post
"Silna. Odporna. Zahartowana"
Spotkało mnie sporo zainteresowania
"Czy aby na pewno niczego nie potrzebuje
I jakby coś, mam dzwonić"
Cholernie miłe to!
I wzruszające. Duży szacunek.
Dlatego wczoraj napisałam o dzieleniu się swoimi potencjałami.
Ten świat łapie dobry kierunek
Dobro też jest.
Mówię Wam to ja!

Ludzkie opinie


Kiedy żyjesz w zgodzie ze sobą
ludzie będą mieć opinie na Twój temat.
Widziane oczyma ich przekonań i percepcji, oczekiwań.
Możesz ich wysłuchać i mieć dobrą zabawę.
Tyle, że to niczego w Twoim życiu nie zmieni, 
bo wiesz z czego się składasz.
Bo sam budowałeś siebie.

Kawałek po kawałku.
Dodawałeś sobie wiary kiedy oni wątpili
Szukałeś rozwiązań kiedy oni pytali po co Ci to?
Kułeś swoje rzemiosło od podstaw.
Ich opinie mówią o ich przekonaniach,
z których składa się ich świat.
Skoro nikt nie zbudował Ciebie
nikt też nie może Ciebie rozwalić.
Chyba, że mu na to pozwolisz.
Bo masz zaufanie.
Bo sam przeszedł swoją drogę
do swoich wartości, znalazł tę jakość w sobie
i potrafi ją w Tobie uszanować.
Jednak nim zbudujesz siebie stabilnego
najpierw rozsypiesz się na kawałki.
Rozpadnie się wszystko to, czym nie jesteś.
Przekonania, cele, koncepcje, teorie,
które dla Ciebie nie są prawdziwe.
Chwilowo będziesz w punkcie zerowym.
W sumie największy postęp w swoim życiu zrobiłam,
kiedy przestałam szukać odpowiedzi na zewnątrz.
A zajęłam się sobą.
Widziałam, że działało tylko to,
co sama sobie wypracowałam.
To był ten moment,
kiedy postanowiłam być w tym swoim życiu.
Obecna i uważna.
Ono mnie uczyło.
Ono mi pokazywało
gdzie jeszcze słabo stoję,
gdzie jestem chwiejna.
O co bardziej zadbać, czym się zająć.
Robiło to bezwzględnie.
Kiedy mróz na zewnątrz priorytet to grzanie wewnęrzne.
Brać życie takie jakie jest z blaskami i cieniami.
Bez zasilania go przekonaniami,
które nijak nie miały się do mojej codzienności.
Bez zatrzymywania doświadczeń, które najwięcej nauki niosły.
Codzienność to największy warsztat.
Narzędzia, które, sam stworzyłeś
działają na tyle na ile są prawdziwe.
Poparte własną praktyką

Jeśli szukasz pomysłu na siebie


Odkrywanie swoich potencjałów

Cóż za dzień









Cóż za dzień. Niesamowite popołudnie.
Słowiańska piękność w mych progach. 
Człowiek ma taką siłę, 
o którą siebie nie podejrzewa. 
Dopóki życie z niego tej siły nie wydobędzie 
i wtedy już nie może zaprzeczyć ...
i w mej głowie chyba neurony się na nowo układają.

Dobre towarzystwo


Świat oferuje
słońce
widoki latających ptaków
podróże 
poranny oddech
kolorowe owoce
dobre towarzystwo
gwieździste niebo
szelest liści
dźwięk strumyka
magnetyzm ziemii
wirujące płatki śniegu
ludzi, którzy potrzebują naszego zainteresowania
a my znów w sieci
jak jakieś cymbały 

WITALNE MŁODE CIAŁO


Tworzy się warsztat WITALNE MŁODE CIAŁO Będziemy uwalniać zbędny balast stresowo - cielesny i wypełniać świeżością. Wzmacniać się i ciało, energetyzować, kształtować smukłości.  I dobrze bawić.
Kto chce? Pozdrówki

Żal do rodziców


Wczoraj byłam w lesie.
Ziemia po dziadkach.
Takie dziwne odczucie w brzuchu.
Do dziś się zastanawiam. 
Co to miało mi pokazać?
Tyle w rozwoju mówi się
o uzdrawianiu relacji z przodkami.
Że przez nich płynie dużo wsparcia.
Więc siadam i pisze.
Otwieram się.
Co przyjdzie.
Jakie odczucia?
I przychodzi myśl.
Aby postawić siebie w roli tej,
która będzie kiedyś przodkiem.
Czego bym chciała dla nowego pokolenia?
Jej! Żeby wiedli życie w dobrostanie
uczuciowym i materialnym.
Aby dawali sobie i światu to, co najlepsze.
A ja jako jakiś grunt, abym mogła przekazać to,
co we mnie wartościowe.
I to samo w sobie jest tym spełnieniem.
Więc oni chcą tego dla mnie
Dobro , które dajesz szczerze cieszy również Ciebie.
Więc jedynym uzdrowieniem jest przyjęcie ich losu,
ich życia. Z szacunkiem.
Zrobili tyle ile mogli.
W tamtym czasie. Z tamtymi możliwościami.
Dziadkowie. Przodkowie. Rodzice
jako nauka, wnioski i pójście z tymi zasobami dalej.
Uzupełniona w te dobra, które zostały mi podarowane.
Te lekcje, które były uczące
I odpowiedzialne zadbanie o nie.
Aby były użyteczne dla mnie i dla życia.
Dla świata.
Moje spełnienie to ich spełnienie i uhonorowanie.
To, czego oni nie zrobili dla siebie.
Mogę ja. Mądrze i odpowiedzialnie.
Tu, gdzie jestem. Z tym co mam.
Stać stabilnie na własnych nogach.
I otworzyć szeroko ramiona
Na swoje życie.
Być owocem ich drzewa.
I wzrastać.
Mieć te korzenie
Ale koronę swego drzewa
Rozwijać dzisiejszym słońcem
A jakie są Twoje odczucia?

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie


Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie. 
Czego potrzebuje? 
Ludzi. 
Jak to dobrze, że jest taka różnorodność nas. 
Każdy inny. 
A są takie rozmowy, 
po których 
siadam zdumiona.
Albo wzruszona.
Albo rozradowana
Albo sama nie wiem jak to nazwać ...
Wytrącona ze swego schematu.
I zadaję sobie pytanie.
W którym miejscu jeszcze stawiam sobie blokady?
Czego jeszcze nie rozumiem?
Jaki mur jeszcze mnie sabotuje?
W każdym bądź razie dobrze, że Was tu mam.
Dziękuję za Wasze słowa, lajki.
I  spotkania w realu.
Cenne są dla mnie.

Akceptacja

Silna. Odporna. Zahartowana.
"Nic mnie nie złamie" - myślałam sobie
Właściwie to niczego się nie boję.
Nic mnie nie zdziwi.
Nie boję się samotności
Zawsze dam sobie radę.
Jest tyle wrażeń przed mną.
Tyle do odkrycia.
Miejsc. Książek. Muzyki. Ludzi.
Mam tyle pasji do życia.
Tym wypełnię sobię pustkę... Dam radę.
Brałam każdy ciężar.
Mój czy nie mój.
Bo przecież w pewnym momencie to przestajesz
rozróżniać gdzie są Twoje granice odpowiedzialności.
"Co jeszcze życie mi zabierzesz?" - igrałam dalej.
" Jaki cios masz jeszcze dla mnie?"
Spoko to przejściowe. Minie. Potrwa jakiś czas.
Miesiąc... Rok. A ja znów jak do tej pory zacisne zęby i podołam.
Bedę twarda! I tak sobie funkcjonowałam.
Organizm pewnie wytworzył sobie jakiś hormon znieczulający.
Aby tak być trochę jak za szklaną szybą.
Aby nie bolało. Ludziom też mówiłam, że ok.
Daje rade!
Jakoś sprytnie wybrnęłam. Byłam w tym na prawdę dobra.
Jakby w obawie, że jak usłyszę sama siebie to głos mi się załamie.
Tak najbardzej bałam się swojej reakcji.
Że się rozsypie w drobny maki i nie pozbieram.
Nie mogłam sobie na to pozwolić.
Jakoś tłumaczyłam sobie, że nie chce nikogo obarczać swoją tragedią.
Że musze być odpowiedzialna. I szłam w to dalej.
Ludzie. Obowiązki. Mama. Brat. Dom. Wszystko zorganizowane.
I jeb! Stało się!
któregoś dnia przyszła fala i mnie zalała.
Była wyższa ode mnie. Nie przeszkoczyłam jej.
Trzeba było nurkować
Zabrała mnie na samo dno rozpaczy. Pustki.
Ale chujowizna! Jak ją wytłumaczyć?
Pamiętam jak patrzyłam w swoje smutne oczy
I nadal nie wierzyłam.
Jak to - ja? Jaki tu jest ratunek?
Pobiegać. Poćwiczyć. Poczytać
Ze łzami rozkładałam mate i cwiczyłam.
Nie pomogło. Nogi jakieś ołowiane.
Jej! Całe ciało było takie "nie moje".
Jakaś ciemna d..a i bezsilność. Opadłam z sił, aby walczyć.
Pozwoliłam , aby to trwało na swoich zasadach.
Tym razem właśnie był to największy akt odwagi.
Gotowość, by zobaczyć te smutne oczy.
Też jakby " nie moje". Obce. Nieobecne
I z nimi być. Nie uciekać. Nie zagłuszać. Nie szukać porad.
Być. Zobaczyć siebie. Przyjąć siebie.
Tą, która jest słaba i bezbronna.
I nic nie wie
Wysłuchać ją. Zrozumieć.
Nie naprawiać. Być w tym, co jest.
Po raz pierwszy w życiu
nie wiedzieć co zrobić i dać temu zgodę.
Pozwolić, aby resztki iluzji, zaradności
rozpadły się na kawałki.
Do końca. Zejść jeszcze głębiej w otchłań.
I znaleźć tam swoją kruchość. Niewinność. Akceptację.
I wiedzieć, że taka też mogę być.
Że też to w sobie mam.
Że to ludzkie i naturalne.
Pokłoniłam się wtedy wszystkim ,
których chciałam naprawiać, zmieniać.
Najbardziej tym z depresją.
O jak wtedy bardzo ich rozumiałam.
Tym co mają zamknięte serca. Schowane klatki piersiowe.
Żeby nie czuć. Nie być świadomym swego bólu.
Żałożyć żelazną zbroję przed sobą i światem.
Uciec w cokolwiek. Dokądkolwiek.
A ciało tak bardzo pamięta, co je zrujnowało.
I czeka kiedy świadomość będzie gotowa na swój ból.
Wiedziałam wtedy , że im głebiej wejdę w tą jaskinię
tym radośniejsza wyjdę.
Ale już inna.
Z szerszym spojrzeniem. I spokojem w sercu.
Z jeszcze większą pokorą.
Wydawało mi się, że rozumiałam cierpienie.
Chyba tylko intelektualnie.
Miałam szeroką wiedzę.
Ale doświadczyć tego, przepuścić przez ciało.
Pozwolić mu się wytrząść. Wypłakać. Przetrawić.
I czuć się w tym bezpiecznie.
To był jakiś przełom. Jak egzamin dojrzałości.
Czymś, co chwilowo mnie zatrzymało.
Bym się jeszcze bardziej otworzyła.
Bym poznała jeszcze większą głębię.
W końcu z czego może wynikać siła?
Tylko z osobistego doświadczenia.
Wiem tyle ile dane mi było poznać na własnej skórze.
I jakoś się w tym odnaleźć.
I pokazać się tak światu. Wtedy łatwiej być blisko ludzi.
Teraz wiem, ze kruchość niewinność, wrażliwość
to ten rodzaj przestrzeni,
w której rozpuszczają się wszystkie zbroje, domki z kart.
Teraz wiem, że jedyne co mamy tu do zrobienia wobec siebie
to poznać swoją specyfikę ,
zrozumieć ją i nauczyć się nią zarządzać.
W swoim rytmie. I stylu.
to jedyna odpowiedzialność.
Jesteśmy wszystkim. Dzieckiem. Nastolatkiem. Dorosłym.
Również Niewinnością i jej bezpieczną przystanią.
I to jest bardzo ok.

Nogi

*** Nogi ***
Jaka tkwi w nich siła?
Jaka pamięć w ich komórkach?
Nogi niosą przez życie.
zakotwiczają, gruntują.
Dzięki nim twardo i zdecydowanie stąpamy po ziemii
Hm czasem proponuję ćwiczenia wzmacniające nogi. Np stare dobre przysiady.
W nich jest nasza pewność i stabilność.
Stojąc na własnych nogach możemy polegać na sobie i ufać.
Prawa wspiera lewą. To jak mężczyzna wspiera kobietę. A ona oddaje tę energię jemu.
Razem służą swojemu rozpędowi i wspólnej drodze.
Związek jest silny ich współtworzeniem.
(To pokazała mi to nauka jazdy na rolkach)
Przekładanie rozpędu z jednej nogi na drugą. I wtedy jest płynność w jeździe)
Bywają nogi ociężałe. Kiedy zebrało się dużo zastojów, toksyn, brak świeżej energii, brak aktywności, jakieś dreptanie w miejscu.
Zobacz jak stawiasz swoje kroki tak poruszasz się w życiu.
Dzieci biegają lekko, prawie że fruwają jak motyle. Starsi ociężale.
Można tańczyć podskakiwać, biec.
Bywa, że nogi potrzebują przystanku, odpoczynku, aby było wiadome, w którym kierunku następny krok.
Jaka elastyczność w stawach takie przystosowanie do różnych zmieniających się warunków.
Kiedy pozwalamy, aby uczucia i emocje przepływały przez nas ( w szczególności te trudne) ciało będzie swobodne.
Nie utworzy żadnych "zbitków" toksycznych, nie zepnie mięśni, powięzi, a tym samym nie da podstaw do poważniejszych dolegliwości.
Ciało jest w ciągłym procesie metabolizowania i oczyszczania.
Czyli bez przywiązywania się do diagnoz
To co dziś jest dolegliwością. Jutro tylko wspomnieniem.
Te emocje , które przeszły przez uwagę stanowią pewną siłę i poczucie swobody
Działają odnawiająco i odżywczo na całokształt organizmu.
Są zakorzenieniem się w sobie i w życiu.
Mają informację o poczuciu bezpieczeństwa.
Szczególnie pięty.
Bardzo często zatrzymywałam tam swoje dłonie.
Do momentu naturalnie głębokiego oddechu.
Czasem westchnienia ulgi.
Tyle moich inspiracji.
A może ktoś ma ochotę podzielić się swoimi refleksjami?