Piękno w kobietach




Weszłam do galerii.
Sciany oblepione obrazami.
Mój wzrok przykuło jedno dzieło
Kobieta
zniewalająca.
Siedziała tyłem.
Z gołymi plecami
Długie blond włosy
Przerzucone przez jedno ramie
Ujęła mnie jej delikatność
Ona. Niby zwykła. A jednak jedwabna.
Frywolna a Stała
Zapatrzyłam sie w nią.
Była taka doskonała
A jej czar niósł słowa
Pora powrócić do swej subtelnej natury.
Pora usłyszć ten głos
Który woła
Nigdy krzykiem
Nie szuka ambicji
Kiedy odpuszczam
wtedy mogę go usłyszeć
W sobie
Niewiennie i bezbronnie
Co czuję
Jak czuję
Co chcę
Jaką jakością chce oddychać
Sesja na koniec dnia zwieńczyła
Przekaz
Kobiety tesknią za subtelnością
za uczuciowością
Za współistnieniem
Za przyjmnością
A wyzwania są gotowe oddać
Mężczyznom
Zarabianie
Dyscyplinę
Ambicję
Oddać to co im należne
By wspierać
Radością
Wiarą
Inspiracją
By potencjały mogły się uzupełnić
I by każda z płci stała w należnych sobie jakościach.
Kobieta w kobiecych tematach
Mężczyzna w męskich
Takiego świata potrzebujemy
Tego będziemy się uczyć
Aby każdy pozostał w tym,
do czego jest stworzony

poezja na dobranoc

Najładniejsza poezja, wyszukane wyznanie
Może mi tak mówić

"Kiedy cię spotkam co ci powiem
że byłaś światłem moim Bogiem
że szmat już drogi przemierzyłem
i byłaś wszędzie tam gdzie byłem
odległą gwiazdą w sztolni nocy
zachodem słońca 
snem proroczym
przestrzenią serca której strzegłem
jak oka w głowie 
dla tej jednej
mądrej i pięknej ludzkim prawem
ave

Kiedy cię spotkam czy ukryję
wszystkie kobiety których byłem
pacjentem 
uczniem
profesorem
żal nie na miejscu i nie w porę
jak mogło być a jak nie było
że wszystko na nic
 tylko miłość
na wieki wieków i że żaden
człowiek nie był mi tak potrzebny
ave

Kiedy cię spotkam jak mam spojrzeć
żebyś nie mogła w oczach dojrzeć
starego głodu którym hojnie
obdarowałem tyle spojrzeń
blasku księżyca który każe
od ścian odbijać się od marzeń
do zjawy twej wyciągać ręce
w śniegu pościeli pisać wiersze
szkłem ryte skrycie tatuaże

ave"

Ave. Mirosław Czyżkiewicz

Ciało



Ciała 



Wiele ich wymasowałam i usprawniłam. Były tak różne. Szczupłe i otyłe. Wysportowane i z celulitem. Owłosione. Z bliznami. Z Odciskami. Obolałe. Opuchnięte. Bez rąk. Z jędrną skórą. I  pomarszczoną. Niesymetryczne. Zwyrodniałe.
Schorowane. Cierpiące i te pełne życia.

Zdarzyło się, że ktoś wsydził się swoich pryszczy, łaskotek, burczenia w brzuchu.
Przepraszano mnie za te "dysfunkcje"

A ja już tak dawno oduczyłam się osądzać. Nie ma idealnego wzorca. Jesteśmy różni. I uroczy i pokrzywieni. Na swój sposób wyjątkowi. I to jest cudne.

Moje ciało też się zmieniało. Czasem jest smuklejsze, sparawniejsze. Innego dnia ociężałe, tu i ówdzie okrąglejsze. Uczyło mnie akceptacji. Bo nie wszystko szło po mojej myśli.

A ciało ma swoją mądrość. Tymi dysfunkcjami prowadzi do właściwej wiedzy. Do współpracy. Przemawia swoją historią. Zapisuje wydarzenia. I właśnie na ten moment jest w swojej właściwej formie. W swoich procesach. Takich jakie mają być. Ma do tego prawo.

Pytano mnie o diagnozy

Kiedy ja zupełnie nie potrzebuje nazywać jednostek chorobowych. Po co? Aby utwierdzać w przekonaniu i zasilać ich istnienie? Wbijać do głowy problem i podszywać go lękiem. Wiem jak to działa. Tzw. choroba to przejściowy stan. Szkoda energii. Będzie trwać dopóki nie nauczysz się jej i siebie. Albo bardziej dbać. Albo bardziej luzować.

Mój fokus koncentruje się na rozwiązaniu. Na lokalizacji.  Na miejscu, które potrzebuje uwagi, rozluźnienia. Dotlenienia. Uruchomienia przepływu krwi i limfy.

Ciało troche przypomina obieg hydrauliczny. A limfa kanalizację i w niektórych miejscach bardziej się zatoruje marwtymi komórkami.  Zepnie. Skurczy. Zgęstnieje.

Czym jestem zainteresowana? Co znacznie ułatwia proces zdrowienia?
Otwary umysł, który chłonie. Daje sobie nową możliwość Ponad to co już zna.. Stan bez upierania się i spinania i nadmiernego kontrolowania.

Nawet jeśli nie wszystko rozumiesz. I doszedłeś do punktu "nie wiem"

Właściwie mogę gratulować. Bardzo odpuszczający stan.
Życie ma troche swoich tajemnic. I takiego dobra, którego potrzebujesz.
Jesli pozwolisz sobie je przyjąć.

Uniesienie i Zwątpienie



A co jeśli nie istnieje dobro bez zła? A co jeśli to, co Cie wkurza jest  aspektem na którego nie chcesz patrzeć? Cieniem, który Cie prześladuje dopóki go nie uznasz. Uciekasz przed nim. A dlaczego odmawiać sobie coli , albo innych niezdrowych rzeczy? A po ch.j być idealnym? Żeby powiedzieli "tak to był dobry człowiek". Znam i tych. Uwierz mi codziennie żyją w swoim wewnętrznym piekle. Zaglądamy tam . Brr. Pachnie zgnilizna. Bo to nie jest cała prawda. Prawda jest słodko-gorzka.

Upadają "ideały" Wiele takich idealnych koncepcji szlag trafił. I nadal trafia. I moje idealne plany też się rozpadły. Ponoć życie zaczyna sie tam, gdzie odpuszczasz swoje oczekiwania. Chcesz rozśmieszyć Boga powiedz mu o swoich planach. Będzie miał ubaw. I dostaniesz coś zupełnie innego. I potem zostaniesz zapytany czy umiałeś wykorzystać te szanse. Nie urodziłam się chyba aż tak szalona. Zycie mnie tego uczyło. Nadal mnie uczy. Chciałam być dość standardowa. Ni cholery mi nie wyszło. Studia. Dom. Posłuszna córka. I co? I sporo odwróciło sie przeciwko  mnie.

A życie i tak zabrało mnie na swoja przygodę.
I wyposażyło mnie w dary, z którymi ciągle pogłebiam relację
Działają wiele. Dla tych którzą są otwarci.
Kiedy pokazywało mi tematy do przerobienia
Byłam wzruszona i przerażona
Wyłam do księżyca
bo wydawało mi się , że nie podołam

Jak wytłumaczyć człowiekowi, który tylko zna
Upór i walke, że w ten sposób zabija siebie i znaczną część swojej osobowości, ma wapartą. I ta wyparta część woła o pomoc. Właśnie do mnie. I na dodatek
jest totalnie sceptyczny na moje nielogiczne umiejętności.
I najprawdopodobniej obrazi się na mnie.
Kiedy usłyszy prawdę.
I jak nie naruszyć jego zaufania i wrażliwości.

Coż ryzykuję. Nie zawsze usłyszę podziękowanie.
Ludzie wolą słodkie kłamstwo
Szczerość nie zawsze jest witana z otwartymi ramionami.
Ale inaczej się nie da. Mówię i daję czas.
Na trawienie. Na odpuszczenie.



Czym jest życie?
Jest prawdą
Rozkoszną i Bolesną
Uniesiem i Zwątpieniem
Budowaniem i Upadaniem.
Znam Szaleństwo i Powage
Świętość i Demoniczność
Nawet małe dziecko
robi śmierdzącą kupę
i puszcza bąki.
A dorośli chcą być idealni
W tym świecie jest miejsce na wszystko
I moje pisanie się zmienia.
Nie mam zamiaru nikogo uczyć
Przekonywać.
Bo nie jestem doskonała.
I nawet nie mam takich ambicji.
Jestem różna. Zmienna.
Wielowątkowa
Ciepła i Zimna
Taka jak natura.

stare przyjaźnie


To był poniedziałek. Po melancholijnej niedzieli.
Dzień, w którym doceniłam stare przyjaźnie.
I te niby przypadkowe spotkania
Najfajniesze rozmowy przychodzą nieoczekiwanie
I mimo tylu uroków życia
Obydwie wiemy, że życie momentami potrafi być zjeb..e
Bez większego powodu
Bo tak!

I właśnie wtedy nas oświetla, że przecież
Mamy to co chciałyśmy.
Kupe wolności, sporo siły
Cała paletę wrażeń
Niczego nie żałujemy
Kiedy wracamy do wspomnień
Ci nieobecni są z nami
przeszywają nas ciary
Z góry do dołu. Z dołu na góre
Po kilka razy

To znaczy , że to wszystko warte było przeżycia

I okazuje się, że jesteśmy w pewien sposób do siebie
tak podobni. Wszyscy
Swoimi słabościami
I potrzebami
Chcemy kochać i być kochani
Tylko tyle i aż tyle
I mimo mnóstwa ludzi
Można czuć się samotnym
Nie z braku ludzi w ogóle
Ale z braku dogłębnego porozumienia
Spotkania się na tej samej fali
Kogoś kto cię wysłucha tak jak chcesz być wysłuchany

A ludzi masz takich jak bardzo otwarty jesteś
Jak bardzo gotowy jesteś się wywewnętrznić
Pokazać słabość i kruchość.
I pewnie pojawia się ktoś, kto rozwala Ci  dotychczasową układnkę

Chwilowo nie wiesz co zrobić, ale
z tego co się rozsypało wybierasz tylko te klocki, które
są nadal aktualne,
żywe, nieco zagadkowe i chcesz je widzieć jutro
i przypuszczalnie za 100 lat
Bo ciągle Cię intrygują

i znów rozejść się nie możemy.
Widzimy jak życie nas ukształtowało
Jak nadal  to spotkanie nas cieszy
Jaką drogę przeszłyśmy. Samodzielnie
I jak dobra jest wzajemność.
i jak fajnie nam się nadal razem klnie.
Wręcz płynie poezją

Jakby życie zatoczyło krąg
Jakbyśmy znów miały po naście lat
Na koniec stwierdzamy, że jednak trzeba mieć otwarte serca
nadal być kobiece
w sposób kobiecy mówić tam, gdzie trzeba  - spierdal.j

 Poprawiać kokardki i iść dalej.

Rozumiem motocyklistów




Przerażenie miesza się z Rozkoszą
Poddanie z Zachwytem
Przekroczenie bariery ciała
Pęd uniesienia
Pisk wyrwany z gardła
Stan Bytu i Niebytu
Inny wymiar odczuwania
Zatracenie granic
Powietrze porywa lęk
Moc miesza się z Niemocą
Opór i jego brak
Prędkość odrywa od ziemii
Zatracenie
Odpuszczenie
Wzbijanie
Ukojenie
W bezpiecznych objęciach wiatru
Powoli spowalnia
Zatrzymuje się
Nieokiełznzana siła doznań
Przenika gdzieś po końce włosów
I biegnie dalej
Poza receprywność
Więcej niż orgazm
Najlbardziej treściwe 4 sekundy do 100
Oszalałam
-----------
Oto wrażenia z przejażdżki motocyklem
Zrozumiałam więcej niż chciałam
Rozumiem motycyklistów i tych co kochają prędkość
Bodziec niedostępny w codzienności
Rozpuszcza oczekiwania
Zostaje na długo
Zaczynam kumać i to stwierdzenie
"Jeśli dla czegoś warto żyć
To i warto dla tego umrzeć"
"nic bez ryzyka nie jest warte posiadania"
Trzeba doświadczyć by zrozumieć
Dość wyszukany stan istnienia
Dzięki kumplowi Hubertowi i jego pasji
zaliczyłam tę niespodzianke. Dziękuję
I że w tak dojrzały sposób podchodzi do tematu, który
odnawia życie, a jednocześnie może je zabrać



Kiedy miłość się wypali - Zdrady




Są próbą zapełnienia deficytu związkowego. Mówią o tym, że uczucia i ogólnie fundamenty uczuciowe są tu pod dużym znakiem zapytania. Kiedy nie ma pysznego jedzonka w domu. Chodzi się na fast foody na miasto.

Czemu zdradzają  kobiety?

Szukają ciepła miłości, zrozumienia, męskiej jakości, silnego ramienia, czułości, podbudowania własnej wartości, poczucia atrakcyjności.

Czemu mężczyźni chodzą na boki?

Skarżą się, że ich ciężka praca nie jest doceniania, Że oni jako osoby nie są wystarczająco uszanowani. Że żony przestają rozmawiać, pisać, interesować sie ich potrzebami. Komunikacja przebiega tylko w temataach przyziemnych, organizacyjnych. Coraz wyższe wymagania. Ogólnie czują się jak maszynki do zarabiania pieniędzy. Wychodzą z domu na  współczesny poligon wyzwań o byt. I umęczeni chcieliby wracać do domu, w którym jest miłość, ciepło. I mogą zostać ukojeni. Brak zbliżeń. Brak bliskości intymnej, emocjonalnej, fizycznej.

Co na to ciało?

Dopóki złość, nienawiść nie zostaną uwolnione kumulują się. Na sercu- uczucia. Sexualność- związki intymne. Gardło nie wypowiedziana prawda. Głowa - lęk, przed oceną, przed własnymi demonami.

Co jest najbardziej boli?
Kłamstwo z premedytacją. Podwójna morolność. Że on patrzy w oczy i oszukuje w żywe oczy. Kim on/ ona jest. Czy ja w ogóle znam tę osobę.
To rodzi nienawiść. Siła jest tak ogromna jaka była miłość, tyle, że wektor jest na drugim biegunie. To rodzi bałągan psychiczny. Najpierw zdrada, a kiedy jej fala osiągnie swój szczyt opada. Potem wyrzut sumienia. Poczucie winy. Próba karania siebie. Autodestrukcja
Z dotychczasowego domu robi się piekło. Nie do wytrzymania. Aż coś pęką i ktoś odchodzi. Często zakończenie to rozwód.

Dalsze wspólne życie wymaga dużego uzdrowienia siebie od środka. Każdy tu musi wziąć odpowiedzialność za siebie. Wielka pokora i szacunek wobec siebie. Jeśli jeszcze uczucia nie zostały spalone. Dojrzałość.

Zdrada albo wzmocni albo przyczyni się do rozpadu. Generalnie rzutuje na całą rodzinę. Wywala każdy schowany brud od korzenia. Sprowadza do samego siebie i źródła problemu. Na samo dno. Aby tam zajrzeć. I odnależć i zagubione części siebie. Te których szukaliśmy u partnera.
Właściwie zawsze kiedy pojawia się wątek zdrady nie koncentrujemy się na skutkach, ale przyczynach. Czyli poszukanie swojej własnej wierności. Zapełnieniu swoich braków. Odbudowniu swych silnych nóg. Aby najpierw polegać na sobie. I umieć wziąć odpowiedzialność za siebie.

Co cenię sobie w męskiej populacji?



Mężczyźni będzie o Was

Normalnie chyba zacznę się nagrywać
na sesjach, bo wtedy
teksty prawie same się piszą

Co cenię sobie w męskiej populacji?

Szczerość i konkret.
Wielu z Was od razu mówi swoje spostrzeżenia, z czym ma problem.
I tak jest prościej
Szybciej i skuteczniej docieramy do sedna
I wiemy, który aspekt warto doenergetyzować
Co i we mnie wyzwala precyzyjniejsza komunikację
I zcentrowanie energii
Przekładanie moich odczuć, doświadczeń, wiedzy na męską logikę
Tak odmienną od kobiecego pojmowania
Dzięki Wam otwieram w sobie nowe furtki do zrozumienia Waszego świata

Kiedyś dawno dawno temu pełniłam funckję
inspektorki kontroli jakości .
Współpracowałam z wieloma mężczyznami
Wiele mnie to nauczyło o męskiej psychice
Ogólnie męskie ego i ambicja nie zawsze pozwala
Wam na okazywanie słabości, przyznawania się do błędów.
Przyznawania się do wewnętrznego poczucia samotności
Niezrozumienia. Poczucia odrzucenia.
I nikt nie może Cię odrzucić jeśli Ty nie odrzucisz siebie.
Tak jesteście skonstruowani, że troche uciekacie przed własnymi emocjami
A szkoda.
Bo gniew, bunt, wkurw
To są te jakości, które mówią co jest do korekty.
Że gdzieś dajesz się "wydymać"
Wciągać w nie swoje tereny.
 Zaś smutek o  braku
Nałogi   trochę zapełniają te  pustkę. A raczej otumaniają odczucia.
Potrzebujecie też bliskości emocjonalnej.
Czułości. Rozmowy. Akceptacji.
Nie oceniam, ani nie potępiam. Po prostu widzę, że tak jest

Jak działa na mnie męskość?

Męskość budzi we mnie większą dynamikę działania.
Ukierunkowuję je.
Szybciej jeżdżę autem i co gorsza coraz bardziej mi się to podoba. Głośniej słucham muzyki. Więcej i skuteczniej działam.  Czuje większą adrenalinę. Idę w ryzyko.
Szybciej podejmuję decyzje. Tam gdzie trzeba wspieram. Kogo trzeba ochrzaniam
Dużo się hihram. Czasem non stopem.
Mówię co mi pasuje, a co nie.

Przy współpracy z fachowcami
Rozmawiamy o konkretach. Celach. Efektach. Zyskach. Stratach.
Finansach. Terminach. Logistyce. Zakresach. Liczbach.
Czasem słyszę też krytykę, która potrafi być konstruktywna
i też to lubię, bo mogę skonfrontować się ze sobą, na ile mnie ona
wybija z rytmu. Być może niesie wartościowe treści i mogę coś udoskonalić.

Facet jeśli się ma zaagażować w  cel najpierw kalkuluje opłacalność.
Facet jest bardziej biznesowy. Co też swój urok ma.
A najbardziej powalają mnie jak mężczyźni mówią o wyborach swoich partnerek.
Że nawet jak już są z nim dużo lat to widzą te kobiety nadal tak samo jak wtedy, kiedy się poznali,  Kochają je tak samo.
Jakby im się klatka pamięci zatrzymała w młodości.
Że żona ma się tylko jedną, a potem to są tylko przyjaciółki
No faceci rozwalacie moją konstrukcję
Że jesteście też uczuciowi.
Ale warto pamiętać, że pierwsze wybory służyły często poznaniu siebie.
Dojrzewaniu . I często pierwsze związki mają wyzwolić nieświadome treści , uwarunkowania, ograniczenia z podświadomości, programy traum pamięci komórkowej. Doprowadzić do konfrontacji, do pewnego kryzysu
I na ogół po zintegrowaniu siebie również związki są  oparte na większej bezwarunkowości i czystych intencjach. Bez oczekiwań finansowych. Chęci wypełniania własnych dziur.
Dojrzałe związki to chęć dzielenia się radościami, przyjemnościami ze wspólnego czasu.

Podsumowując
Fajnie , że jesteście i wnosicie ciekawe jakości w moje postrzeganie.
I mnie to bardziej rozprzestrzenia
Ubarwiacie moje życie.
I dziękuję, że obdarzacie mnie zaufaniem i się  otwieracie.

Totalnie zauroczony



"Lato w Paryżu"
"Totalnie zauroczony"
"Podniebna podróż"
"Niewysłany list"
Jakieś skojarzenia?
Dla mnie brzmi jak historia
niespełnionej miłości
Inspiracje są
wszędzie
Kolory są wszędzie
Dopadają mnie kiedy im się podoba
Pomiędzy półkami marketu budowlanego również
A ja tylko farbe kupić chciałam
I weź tu człowieku bądź konkretny
Logistyczny. Zorganizowany. Zgodny z planem. I na czas
Ja stanowczo protestuje!
Jak tu żyć?
Ten świat zewsząd mnie rozprasza!
A miałam być taka skupiona
Na celu.
Precyzyjna jak laser.
Czas mnie poganiał
Im bardziej o tym pamiętałam
Tym gorzej mi szło
Dobrze, że ludzie mnie wspomagali
Wskaźnik moich mocy przerobowych
nie był zbyt ambitny
Niby sporo załatwione
Choć nie wszystko na dziś
I wiele niezgodnie z planem
Uczona byłam dziś wyrozumiałości
Taaaa. To trzeba się mną urodzić
Żeby to pojąć
I weź tu nie zeświruj
Człowieku
No weź

Cienie osobowości


Jest we mnie tyle wątków.
Tyle historii.
Jeszcze więcej sprzeczności
Kiedy stoi obok mnie dojrzałość i determinacja
Mocno stoje i na swoim gruncie
Nie ingeruję.
Bo moja energia mogłaby zakócić
Twą stabilność
Moge Cię tylko upewnić
Tak przyjacielu... Właśnie tędy
Wolna dusza budzi we mnie potrzebę frywolnej zabawy
Czysta wymiana radości
Lubię tak
Uczyłam się długo jak stawać do swej "nagości"
I jeśli jakiś pierwiastek trafi do otwartego serca
Cieszę się ogromnie
Nurkowałam w siebie głęboko.
Właziłam w każdy mrok.
Wiem jak się tam poruszać.
Aby nie ugrzęznąć
Co tam spotkałam?
Wszystko co ludzkie
Była tam mała dziewczynka
Na huśtawce
Chciała biegać z rozwianymi włosami.
a ja więziłam ją w sobie.
Bo przecież dorosłość ma swoje normy.
Była też stara zmęczona życiem kobieta
Leżała na podłodze w piwnicy
w zimnej mrocznej jaskini
Miała szarą pomarszczoną twarz
Ciało nie miało siły dalej iść.
Spełniała narzucone jej oczekiwania
a wewnątrz czuła się totalnie wypalona
Wiem kim ona była
Archetyp mojego cienia
Na pewno nie moja bajka
Z zaciśnietymi zębami pchała kamień pod górę
Im głębiej schodziłam tym więcej aspektów widziałam
Dopiero jakieś 3 lata temu zobaczyłam
Piękną radosną dziewczynę
Wolną duszę
Była taka ładna.
Ciemne włosy. Anielskie spojrzenie
Zachwycona życiem. Promienna
Chciała od życia więcej
Bardziej
Mocniej
Inaczej
Na niekórych zdjęciach widzę do niej podobieństwo
I wreszcie była ta, która jest kolorowym motylem.
Zeszła z nieba przy kamieniach.
A jej iskra kazała budować swoje życie po swojemu.
Skrzywiła się mocno, kiedy chciałam ją zatrzymać
Musnęła mnie obłędnym spojrzeniem
Po czym odleciała do swojego domu
Obudziłam się lekka. Jak ona.
Dostałam od niej impuls
Reszta działania należała do mnie
Pokazała mi jak
Wyzwalać się z kokonu poczwarki
I odpadały ze mnie kolejne zasłony
Zrzucałam wstyd
Lęk
Ból
Słabość stała się wrażliwością
Lęk przejawiał się wyzwaniami
Czuję tę siłę coraz bardzej
Czym ona jest teraz?
Poruszaniem się po nieznanym.
Ciekawością dziecka
Korzystaniem z tego, ile umiem dziś
Ucieleśnieniem swoich fantazji
Wrażeniem, którego jestem ciągle głodna.
Badaniem stopą nowego gruntu
Niespodzianką losu
Zauroczeniem
Akceptacją
Idę w to
Chłonę
Chcę
Jestem

Mam Ci tyle do powiedzenia




Że tematy budowlane układają się w logiczną całość
Że ta moja niepewność
Po woli przeradza się w zaufanie
I w tych sprawach robię się coraz bardziej cierpliwa
Co wiesz, że nie jest łatwe
Że najlepiej kwitną te kwiaty
na które patrzę codziennie
Że nadal lubię gorącą czekoladę
Że mój instynkt sprawdza się bezbłędnie
I dobrze mnie prowadzi
Że lubię jak wiatr
bawi się moimi włosami
Że owoc spada z drzewa kiedy do tego dojrzeje
Że wszystko wydarza się wtedy, kiedy jest na to gotowe
Że bywam romantyczna i radykalna
Że w szaleństwie też jest metoda
A miasto najwięcej uroku ma nocami
Że jakaś moja pustka została zapełniona
Że nie czuje potrzeby biegania za ludźmi
Ani ciągnięcia ich za sobą
Nadal jeszcze wiele nie wiem
Ale odpowiedzi znajdują mnie kiedy są potrzebne
Że nie wiem jakich wrażeń dotknę jutro
Choć mam plan wstępny
Nawet nie wiem czy do kogoś trafią moje słowa
Nie wiem na jakiej strunie zagram
Jednego jestem pewna - lubię tę melodię
Że już nie musze być taka silna i odporna
Mogę stawiać lekko swoje stopy
Mogę mówić szeptem
Mogę chwilowo pozostać w bezruchu
Mogę implozyjnie scalać energię
Mogą tańczyć we mnie te sprzeczności
Nie musze nikomu nic obiecywać
Spełniać oczekiwań
Nadal czuję wszystko co wokół
I ludzki ból jeszcze rozrywa moje trzewia
Wyczuwam go na każdą odległość
i właśnie wtedy wolałabym wiedzieć i czuć mniej
Ale już chcę większej przestrzeni
Chce spotykać się w wolności i radości
A to co martwe zostawić za sobą
Żeby i do mnie przyszło to dobro
którego potrzebuję
Jeśli teraz jest czas
To czemu miałabym sobie go zabrać

Rutyna zabiłaby mnie




Rutyna zabiłaby mnie
Przeskakuje sobie między różnymi tematami
Niedawno z sąsiadem Leszkiem liczyliśmy metry przewodów elektrycznych w moim gabinecie
Rozmieszczenie halogenów, zasilaczy
Usłyszałam kiedyś, że byłby ze mnie dobry kierownik budowy
A bo ja wiem... Jak jest jakiś temat do ogarnięcia to ogarniam
Troche logiką. Trochę intuicją. Jak nie wiem "jak" to daje sobie na luz.
I włąściwa wiedza przychodzi podczas działania.
Wszystkie notatki na ścianach zapisałam i narysowałam
Niech się układają w sensowną i precyzyjną całość
Potem zgłębialiśmy temat mocy słów
energii kwiatu życia, i że "uczucia są uczące"
A że to facet to ma bardziej ścisłe i analityczne rozumowanie
postrzega swiat matematycznie i geometrycznie.
Fajnie tak złapać inną pewspektywę
Dobrze czasem zobaczyć jak moje swobodne gadanie
jest interpretowane.
No ciekawe to. Czasem zupełnie inaczej niż
ja to pojmuje.
Każdy odbiera świat śwoimi filtrami, co jest często zabawne i poszerzające
I znów dla odmiany totalnie inny klimat.
Prowadziłam szkolenie masażowe.
Energia kobieca subtelna i moje ulubione klimaty
Aromaty. Intuicja. Relaksujący dotyk. Skupienie
Poczucie zaopiekowania
Właśnie to mi najbardziej pasi.
Brak powtarzalności wrażeń.
Róznorodność. Zmienność. Nieprzewidywalność
I ciągłe bycie w ruchu i interreakcji z życiem.
Ta wszechstronność.
Przestrzenie niby już obeznane, ale ciągle w nowym wydaniu.
Czyli w poczucie stabilności i swobodne fruwanie po twórczych
nowych rozwiązaniach.
Dla wzrostu.
Gdzieś pomiędzy jest kontenplacja.
Herbatki. Smaki. Podsumowanie i planowanie
Tak jest najlepiej. Dla mnie zachwycająco.

Kurs masażu i prowadzenia gabinetu










Intuicja
Świadomy dotyk
Praktyczna wiedza
Poczucie bezpieczeństwa
Własny komfort pracy
Dobry relaks
Budowanie zaufania
Powrót do łona mamy.
Empatia
I kilka  olśnień
z życia terapeuty

Dziś był kurs masażu
i prowadzenia gabinetu
Moja zdolna uczennica Ewa
Będzie pracować na terenie Kłobucka

Jej dłonie są bardzo relaksujące.
A herbatki dziś z kokosem i chili
Było pysznie i błogo... Mniam. Mniam
I masażem obdarowana zostałam też

Nadal darzę go miłością szczególną
I nadal uważam, że nie można się nim zasycić

Warsztat tańca







Z dreszczykiem emocji
ale i z nutką niepewności
Ruszyłam do stolicy
ku nowej przygodzie
ku życiu
ku słońcu
Wykupiłam bilet
wskoczyłam w trampki
i kolorową spódniczkę
no bo w gaciach na taką okazję nie przystoi
Aby uczyć się od cudownej kobiety
wirować bez opamiętania w latynoskich rytmach
Szlifować swój taneczny warsztat

I jak było?
Pięknie było

Zmysłowość. Żywiołowość.
Kobiecość. Radość. Otwartość. Soczystość. Esencjonalność
Taka właśnie jest Paulina Biernat. 

Uczyć się od niej. Chłonąć te uwolniona energię. 
Bawić się. Śmiać i mylić kroki. Dać się oczarować i rozpłynąć. 
Kobieta w pełni swego rozkwitu. 
Jej emanacja... Zwiewna sukienka... 
Po prostu fruwający kolorowy motyl. Ociekająca własnym nektarem. 
Ale to nie wszystko. 
Jest ciepła  i taka "swoja". 
Każda komórka jej ciała kocha taniec. 
Kocha życie. Jest totalnie w swoim żywiole. 
Kipi sensualnoscia. Cudna. Inspirująca. 
A przy tym taka prawdziwa. Autentyczna. 
Bo całokształt płynie z serca

I we mnie to jest. Ta życiodajna siła. 
I w każdej kobiecie. I czas ogromny by kobiety 
właśnie tak siebie postrzegały.
I czuły się dobrze w swoich ciałach.
Za tym płynie siła. Energia.
Mądrość ciała i wiedza zaklęta
w naszych tkankach.
Które wiedzą jak nawigować
do Światła.

Poznasz człeka swego Po bosych stopach jego


Muszę to napisać! No muszę!
Bo przecież nadmiar energii grozi eksplozją!
Jak ja uwielbiam te pracę.
Uwielbiam te niespodzianki
W ludzkiej formie.

I nic na to nie poradzę
Że Wszechu (czytaj Wszechświat) sobie mnie upatrzył
I tak lubi mnie uszczęśliwiać
Że i mnie z butów wyrywa
I daje mi najlepsze momenty
W tym moim zwyczajnym życiu
Kiedy idę do furtki
I co widzę? No co?
Bose stopy wychodzą z auta.
Oczy z daleka się śmieją.
Łapki machają.
I choć jeszcze się nie znamy.
To wiadomo, że już się szybko dogadamy.
I rzec by można - Poznasz człeka swego
Po bosych stopach jego
I każdy taki człowiek zostawia mi kawałek swojej historii.
Swojego doświadczenia. I ok wzmacniam.
Rozmową . Empatią. Sesją. Najlepsza wersje wydobywam.
Widzimy cudne możliwości tego Pana.
Tak życie go tak idealnie uskształtowało.
Charyzmę wydobyło.
I teraz tylko kuć własne rzemiosło
Ale czuje się też zainspirowana. Obdarowana.
Odmienna kultura. Nowe spojrzenia
I że tyle kilometrów przemierzył
Z Holandii aże
Czasem nie dowierzam.
I energia tu płynie tak naturalnie.
Otwarta duszyczka. Zdeterminowana.
Gotowa na swą pełnię
Takie porozumienie. Jestem taka wdzięczna.
Życie zakochuje się we mnie.
A ja w nim. Może mnie tak dalej obdarowywać.
Ludźmi.
Na do widzenia. Radosny człowiek
Bierze moje dłonie.
I mówi.
- Ale Ty też bądź szczęśliwa.
- Hmmm No przecież .
Nie odważyłabym się inaczej!

*** Zostawiając toksyczne relacje ***

*** Zostawiając toksyczne relacje ***
Jestem czasem pytana o tak różne rzeczy.
Osobiste również.
Prawda przyciąga prawdę
I staje do niej coraz bardziej naga
I mogę odpowiadać swobodnie

Skąd moja anielska harmonia?
Dobre pytanie.
Tu nic nie jest mi dane raz na zawsze
Musiałam bardzo słuchać siebie
Od-toksyczniać się emocjonalnie na bieżąco
Podejmować trudne decyzje.
Niektóre ze łzami
i takie do których
dorastałam całe życie.
I potem trawiłam.
Jeszcze długo.
Bo w końcu te rozterki jechały mi po uczuciach.
Rozwalały konstrukcję
Jechały mi po mojej nadmiernej odpowiedzialności
za szczęście innych.
I milion razy patrzyłam w niebo
i pytałam - czy to właściwe?
I chciałam dostać jakiś znak,
jakieś potwierdzenie, że to nie jest egoistyczne.
Ze uwalniając się z zależnych relacji
uwalniasz wszystko pozostałe
Cale dobro dla nas wszystkich.
Że trzymanie się martwych rozczeniowych osób,
pasożytniczych
choćby najbliższych zabijalo we mnie życie.
Zabierało mi po kolei wszystko, co kochałam.
Czułam to w trzustce. Czułam w wątrobie.
Auto-destrukcja resztek szacunku do siebie
Czy bolało? Jak cholera!
Czy było inne rozwiązanie? Nie znalazłam.
Gdzieś wewnętrz czułam, że to dobre dla nas wszystkich.
Uwalniające. Odplątujące.
I teraz wiem, że nadal nie mając pewności podjęłam decyzje,
bo odczucia tak podpowiadały.
Słuszne i właściwe
Wiem, że życie właśnie miało doprowadzić mnie do tego punktu.
Konfrontacji
Kiedy stajesz ze sobą twarzą w twarz
i pytasz - czy jest Ci na prawdę dobrze? Nie było.
A przynajmniej nie tak jak chciałam.
Jak czułam, że jest możliwe.
Idąc dalej to była równia pochyła
i po woli coś we mnie więdło
Czy pozostałym jest dobrze w takim martwym układzie?
To co zbudowane na krzywdzie zawsze się rozsypuje.
I nikogo nie wspiera
I nie mając żadnej gwarancji zdecydowałam się.
Wybrałam dobro.
I dopiero teraz przychodzą potwierdzenia
Że wszystko zaczyna nabierać barw.
Trudne decyzje nie są łatwe
Ale otwierają drogę
Do szczęścia


Czy wierzę w miłość?


Pytana  jestem często i ostatnio wczoraj

 Czy wierze w miłość?

Tak. Teraz Tak. 
Znam tę jakość. 

Jest wszystkim czego szukałam. 

Znam bardzo dobrze i taka, 
która widać w błysku oka. 
Miłość do życia. Do siebie. Do Świata. 
I w końcu taką, od której wszystko się zaczęło. 

Miłość do  drugiego człowieka. 

Aż po sam grób i jeszcze ponad. 
Spełnioną i dopełnioną. Podsumowaną
Wierze  teraz w taką która trwa... 
Ponad wymiarami 
Ponad podziałami. Ponad religiami. 
Ponad normami. Ponad ziemskimi wytycznymi. 
Ponad warunkami. 

Wierzę w przenikanie dusz. 

Które nie chcą niczego tylko kochać. 
Wiedzieć, że  drugi człowiek jest szczęśliwy. 
Bo tylko to jest fundament, 
na którym można budować bliskość. 
Aby to była przestrzeń, która niczego nie zamyka. 

Dmucha na Twoje skrzydła i daje wolność. 

Cieszy się, kiedy wzrastasz. 
Bo ona też rośnie razem z Tobą. 
Ale nie musi Ciebie posiadać na własność 

Czy zawsze tak było? 

Pewnie, że nie! Byłam totalnym niedowiarkiem. 
Przyszłam na ten świat 
i nie dostałam takiej czystej miłości jakiej potrzebowałam. 
Dzieciństwo zblokowało mnie na amen.

I pojawił się On.

Adrian.

Jego imię brzmi dziś dla mnie jak  święte zaklęcie. 

Był tak rozwinięty  uczuciowo.  
To  jemu wiele  zawdzięczam. 
Dziś już poza ziemską rzeczywistością. 
Choć jego anielska opieka ciągle mnie ubogaca i czuwa.
To własnie on otworzył we mnie  
Ten gatunek magii.  
Przekonał swoją miłością.  
Pamiętam ten moment.
Jest ciągle żywy.  

Jakieś 6 lat wspólnego "razem" 
rozwaliło moją pierwszą bramę. 
To była fala przyjemnego ciepła. 
Oddania.  A ja byłam  taka bezbronna wobec niej. 
I totalnie ufająca. 
Troche nie rozumiałm co to we mnie się podziało. 
Ale dawało mi siłę. I chciałam się jej poddać. 

I wiedziałam, że niczego więcej mi nie trzeba. 
Że już nie muszę się zamykać w sobie.
Odgradzać. Być niedostępna. 
Prowadzić tych chorych gierek. Tracić czas na fochy.

Bo wreszcie dotarło, że jego uczucia są czyste. 
Prawdziwe. 
Bo w końcu człowiek, który jest z Tobą, 
kiedy przechodzisz totalne piekło. 
Kiedy trzeba było zająć się 3 chorych dorosłych, 
remonować dom, zostawić swoje plany. 
I on nadal jest i trzyma mocno za rękę.

Choć nie musi, ale chce. 

Trzyma kiedy chcesz się poddać... 
I pyta - jak jeszcze może Ci pomóc. 
Wobec tej postawy moje durne ego traciło argumenty 
i już nie miało wiele do powiedzenia.
A ostanią bramę do miłośći tej uniwersalnej  był proces. 
Gotowość by pozwolić jego duszy odejść do innego wymiaru.  

Znam miłość, która jest też wolnością. 

Choć ziemskie przyzwyczajenia miały tyle żalu i niezgody. 
I chciały zatrzymać, bo to przecież był taki pewnik. 

Jego wsparcie Jego głos Jego stabilność Jego szaleństwo

Codzienne rytuały, herbatki, 
wspólne świrowanie, 
rysowanie na zamarzniętej szybie auta serc
na podwórku wyryte wyznanie

Dziś mam dla jego osoby mnóstwo wdzięczności i szacunku. 
Nikt dla mnie tyle nie zrobił. 
Nikt nie był dla mnie taki oddany. 
I kiedy się spotkamy kiedyś jako dusze 
chyba już nawet nie będę mieć pytań 
dlaczego tak szybko?  

I nadal chce pamiętać, tę jego wrażliwość 
i bezwarunkową akceptację. 
I zachować   w sercu te uczucia, 
które pozostały przy mnie . 
W tym domu. W tych ścianach. 

Całokształt jego osoby zmienił mnie

Właściwie we wszystkim co mi pozostawił 
jest jego czysta energia. 
Pisze ten tekst na laptopie Adkowym. 
Kiedyś za nim nie przepadałam bo był za duży. 
A teraz ma dla mnie zupełnie inne znaczenie. 
I jego rozmiar mi już nie przeszkadza. 
Dziś każdy przedmiot po nim zawiera jakąś mistykę.

Jak On to zrobił?

Miał, zawsze stałe uczucia do mnie. 
Byłam najważniejsza. Zawsze to podkreślał.
Zawsze otwarte ramiona. Silne. Zbudowane.
 A w mojej obecności miękły. 
Nawet jak były trudniejsze momenty w małżeństwie
to nigdy mnie nie odtrącał. 

Uczucia były święte i nie były żadną kartą przetargową. 

Nosiłam w sobie wiele blokad. 
Porozwalał mi je skutecznie. 
Zrobił przepływ. 
Na dobro. Na miłość. 

Na wszystko.

Dlatego wierzę
Bo doświadczyłam
i znam ten smak

Moc dotyku




Dotyk. Daje poczucie bezpieczeństwa.
Jest pierwszą z potrzeb.
Kiedy przyszliśmy na świat to właśnie dotyk mamy 
koił i dawał ciepło.
Dotyk rozluźnia. Budzi zaufanie
Kiedy go zabraknie. Ciało kurczy się i zamyka.
zaciska we własnej skorupie.
Dotyk przywraca pierwotny rytm organizmu.
Wykonywany w czystej intencji bezwarunkowej akceptacji
potrafi rozwalić beton
zbroi zapomnienia.
Jest fundamentem dobrych relacji.
Jest nicią przepływu uczuć.
Kiedy masuje często czuje, że własnie
wtedy otaczam matczyną miłością
Prowadzę za rękę po ludzkich bólach i tęsknotach.
Przypominam o potrzebach.
Moc dotyku otwiera na siebie, na swoją wrażliwość
Przypomina o tym, że nasze pragnienia są ważne.
Chcemy być kochani, ważni, akceptowani.
Dotyk, przytulenie są tak proste, zwyczajne.
A tak wiele osób ma blokadę na dotyk.
Trochę może wynika to z kultury, że dotyk jest
kojarzony seksualnie, co jest jego mocnym zawężeniem
Czasem wycofaniem się z bliskości od siebie.
Hmm a im większe zapomnienie o sobie
tym sztywniejsze ciało.
Bardziej zamknięte. Skurczone
Jakby zazbrojone. Przed życiem.
Przed szczęściem. Zaufaniem.
Czasem jeden dotyk dłoni czy ramienia
więcej wyraża niż milion słów.