Stresy, bóle, napięcia


Skąd stresy, bóle, choroby, napięcia?



A pamiętasz moment kiedy miałeś dość? Może trudno było określić czego? Kogo? Że coś tu nie gra.
A że chwilowo rozwiązania nie znajdujesz. Albo trochę przeczuwasz jaka zmiana nadciąga, ale na ten moment przerasta Cię ta odpowiedzialność, konfrontacja. Latami budowany wizerunek miałby się rozsypać? 
W ostateczności postanawiasz jednak jakoś przetrwać, przetrzymać, zacisnąć się w sobie i dać radę.
Kupić nowy gadżet, ciuch, zajeść, zagłuszyć. Chwila zapomnienia. Przecież ostatecznie inni mają gorzej.
Wewnątrz coś się w Tobie kurczy, spina.
Stres nie idzie gdzieś tam. Wchodzi w ciało. W narządy. Powięzi. Mięśnie. Przecież ciało to Twój wierny sługa. Służy Twoim wyborom. Kijowe, bo kijowe, ale ono przyjmuje je bez oceny jak wierny małżonek.
Kocha Cię ponad wszystko.
Nadal nie opuszczasz toksycznej sytuacji. Napięcie rozgaszcza się coraz bardziej i głębiej.
To jest ten moment, kiedy robisz sobie krzywdę. Bo właściwie to tylko Ty wiesz jak chu... się czujesz.
Im dłużej nie nic z tym nie zrobisz tym głębiej stres narasta. Może uda Ci się zapomnieć. Na jakiś czas ogłupić siebie. Ale ciało nie zapomni. Możesz próbować oszukać umysł.
Ciała nie.
Mięśnie, powięzi, narządy nie dopuszczają świeżej krwi , tlenu. Tak powstaje zastój. Brak krążenia. Brak odprowadzenia martwych komórek. To miejsce robi się zazłomowane toksynami. Staje się jakby "nieczynne". Odcięte od reszty obiegu życia, tlenu.
Kiedy dotykam tych miejsc. Jej! Niektóre aż pulsują zatorem. Pod palcami uczucie jakby dotykać skał. Nie ciała.
Pulsowały bólem emocjonalnym i fizycznym.
Czasem podczas dużego skupienia widzieliśmy ich emocjonalne odpowiedniki.
Miały przerażone wrzeszczące twarze czarnych trupów.
A to, co dzieje się w ciele. Wibruje, emanuje i wpływa na całokształt życia i samopoczucia
Ostatecznie nie da się uciec od tego, co trudne. W taki czy inny sposób wypłynie.
Przecież jako dzieci rodzimy się z miękkim , elastycznym ciałem. Robimy szpagaty. Nawet jak się wywrócimy to jesteśmy bezpieczni.Bo bez lęku.
Napięcia to balast nazbierany po drodze.

Wrażliwi empatyczni

Bo wrażliwi, empatyczni tak mają, że wchłaniają jak gąbka emocje i atmosferę, w której funkcjonują. A potem to trawią, przetwarzają. Piszą o tym, albo śpiewają, tańczą , malują, rozmawiają. Gotują z tym. Jeżdżą samochodem z tym. Patrzą w niebo o tym. Są jak katalizatory. Potem jakoś musza to z siebie wywewnętrznić, bo ilość danych jest duża i sięga głęboko i może być również obciążająca. Zależy jakiej strawy emocjonalnej się najedzą.

Mieć artystyczną duszę







Hm mieć artystyczną duszę. Być wędrowcem i poszukiwaczem. Chcieć więcej. Ponad to co znane. Przełamywać tabu. Wnosić słowa, tam gdzie większość milczy. Wystawiać się na ocenę. I ta ciągła wątpliwość. Ilu Cię polubi? Kto zaakceptuje? Do kogo trafisz? Chyba wszyscy "inni" w jakimś stopniu się z tym mierzą. Bo masz totalnie niestandardowe pomysły. Poznałeś różne oblicza życia. Poznałeś różne szufladki, ale żadna na dłuższą metę nie była Twoja. Bo rutyna przestaje Ci wystarczać. Bo nie chcesz się skurczyć i zamknąć w swoim świecie. A opór jest. Bo sporo czujesz . Wzbudzasz ciekawość, bo jesteś taki "egzotyczny", "odjechany po swojemu", otwarty na rozmowę. Pewnie, że łatwiej byłoby być w swoich znanych, choć niewygodnych starych kapciach. Tylko czy nadal będziesz mógł spokojnie patrzyć w swoje oczy i wiedzieć, że nie zawodzisz siebie? Że nie zabrakło odwagi. Że zrobiłeś wszystko, aby to życie miało wartość. Dla Ciebie i dla świata.
Temat pokazywania swojej odrębności. Bo jak masz tak mniej więcej jak statystyczny Kowalski. Mąż, dzieci, wtapiasz się w tłum i żyjesz jak wszyscy. A co jeśli Twoje życie już od samego początku kształtowało się inaczej? Ty byłeś kształtowany inaczej. Życie wymagało inaczej. Byłeś kapustą pośród marchewek. Kubusiem Puchatkiem w bajce o Spidermanie. I wiesz, że nie jesteś taki typowy. Ilu Cię zaakceptuje? Ilu zrozumie? Wydaje mi się, że my idący swoją drogą, albo ścieżką, którą sami tworzymy, sami musimy sobie wydreptać szlaki swojej wolności. Odważać się za każdym razem. Przełamywać stereotypy. Swoje lęki przed oceną. Tu nic nie jest dane raz na zawsze. To ciągła praktyka. Wystawiać głowę. Choć nie zawsze odbiór taki jak by się chciało.
A może ktoś też tak ma?
Wyjątkowo owocnego dnia

O zmysłowości. Rozpiętym guziku. I moich nozdrzach




Środa. Pachnie deszczem. Moja pani ortodontka zachwycona jak ząbki ładnie się układają. W sumie ja też z siebie zadowolona. A moje zęby to już wybitnie! 
I nowe doniczki będą. 
I poduszki na ławkę również się cieszą,bo będą mi umilać herbatkowo-podwórkowe spotkania. 
Jeansowe trampki przemierzyły trochę Częstochowy. Chodziły sobie po Tesco. I co? 
I wow! Męski zapach minął mnie tak wnikliwie,  że właściwie to chwilowo nie mogłam się skupić na liście zadań. Jej! Jakiej liście zadań? Na niczym nie mogłam się skupić. 
Przesiąkłam i przepadłam. Na amen.
Pamiętam   tylko granatowe spodnie. I tenisówki. I najważniejsze!  Białą koszulę z niedopiętym guzikiem. 
Na torsie. Działała na wyobraźnie... działała. 
Taaaa... Życie singla. Już prawie zapomniałam o tym jak pachną i wyglądają faceci.  
A to zdarzenie przeniosło mnie chwilowo w inny wymiar. Bycie sensytywnym jednak ma swoje uroki. Już z daleka go wyniuchałam. Ten zapach znaczy się. A był taki, że chciałoby się wodzić węchem. I pójść za nim. I w duchu się śmiałam do siebie, bo koleś zupełnie nieświadom, że padł ofiarą węchu mego. Każdy jego ruch był chwilowo śledzony przez moje nozdrza...I przypomniał mi coś. Znam ten zapach. Bardzo dobrze. Kiedyś był to czarny addidas. Miałam bzika na jego punkcie. I czerwona lacosta. Ona też mi robiła zamieszanie. Charakterna. Zadziorna. Hipnotyzująca.
Elegancki pan zniknął gdzieś pomiędzy półkami. A ja wróciłam do swoich powinności. Zakupy zrobione. Z kasjerką się śmiejemy.  Dzieci wygłupiją się na karuzeli.
Pacze i pacze. I stoi. Właściciel tego torsu.  Koszuli.  I zapachu. I całego zamieszania.  
W kolejce za mną.
Z mega wielką butelką wódki i colą. Moje nozdrza szybko się opamiętały. Oprzytomniałam! Czar prysł. Koniec tescowych zmysłowości. Było miło. I myślę sobie. 
Dobrze, 
że są momenty, 
że fajowo mieć rozwinięte zmysły,
i  bujną wyobraźnie 
i pobawić się chwilą. 
W taki całkiem niewinny sposób.
Wracam do domu. Po szybie leje się deszcz. 
W aucie nadal pachnie całkiem zadowalająco. 
Bazylia tym razem.
A wy panowie wyciągajcie wnioski. Niech ten świat będzie zmysłowy też. 
Rozpinajcie te guziki koszuli.

Ps. A poza tym  to mam jakiś pierdylion wątpliwości, czy aby pisać o tym. 
I jak zostanie to odebrane? Co pomyślane o mnie? Jak ocenione? 
No mój wewnętrzny hejter widzę całkiem w formie. I daje o sobie znać jeszcze 
Ale cóż czasem trzeba się odważyć. I pomimo własnych lęków zrobić krok. Niestandardowy. Głupi. Naiwnie Infantylny. Dla zabawy. Ot tak sobie.
Też jeszcze się tego uczę. Przełamywać własne kompleksy i wyrażać siebie.
Przez cienie w stronę słońca.

Bo przecież jest szansa, że jutro spora część męskiej  populacji rozepnie guziki i świat będzie piękniejszy, kobiety szczęśliwsze i wszystkim nam będzie wesoło. 

Zabawnych snów.

Życie jak jazda samochodem

Życie jest jak jazda po drodze

Ty jesteś kierowcą.
Podejmujesz decyzje na podstawie obecnych danych.
Prowadzisz Ty, ale nie jesteś sam. 
Współtworzysz drogę.
Przewidujesz ruchy współuczestników.
Bierzesz odpowiedzialność za całokształt.

Rozpędzasz się i zatrzymujesz.
Zmieniasz biegi
Czasem stoisz w korku.
Wtedy uczysz się cierpliwości.
Planujesz, domykasz jakieś tematy.
Bywa że ktoś zastawi Ci widoczność.
Czasem w długiej trasie,
aby nie popaść monotonię
dodajesz nieco dynamiki.
Zawsze możesz też zmienić kierunek.
Najlepiej słuchać własnej nawigacji.
Droga bywa wyboista. Bywa równa
Są i zakręty. I skrzyżowania.
Światła zielone. Czerwone.
Góry, doliny. Ładne krajobrazy.
Zwyczajne i szare.
Jeździsz ze słońcem i w cieniu.
A jak ja mam się jako kierowca ?
Lubię jeździć. Balansuje mnie jazda.
I zawsze wnosi świeżość.
Nawet jeśli tą samą drogą to nigdy nie jest tak samo.
Bo ja już nie jestem taka sama.
Przemieszczania daje inne spojrzenie.
Poszerza patrzenie.
Jest w pewnym sensie terapeutyczne i rozwojowe.
Skupia uwagę. Czyści myśli.
Muzyka zabiera w nieznane zakątki duszy.
Zmienne widoki. Wolność i przestrzeń.
kreatywność pracuje
Coś się kończy. Coś zaczyna.
Jest łącznikiem pomiędzy.

Doświadczasz też sporo życzliwości.
Najwięcej wtedy, kiedy jesteś mocno
spójny w sobie i zbalansowany.
Ludzie reagują na jakość, jaką akurat emanujesz.
Kiedy masz kiepski dzień lepiej odłożyć prowadzenie.
A pozwolić niech się wewnętrzne paskudy przetrawią.
Bywa ze pole manewru jest niewielkie.
A jakoś przejechać trzeba.
I mimo doświadczenia łapiesz sie na drobnych błędach.
Bywa, że grunt niepewny,
widoczność, słaba, a droga wymaga, by jechać dalej.
W sumie to każdy mierzy się z jakimiś swoimi słabszymi punktami.
W życiu. Na drodze. W sobie.
Droga może zmienić jakość Ciebie jeśli świadomie ją przeżyjesz.
Każdą drogę da się przejechać. W różnym tempie.
Z różnymi skutkami. Z różnym wysiłkiem.
Ale jak już dojedziesz.
To wiesz, że wysiłek był wart ceny jaką Cię kosztowała.

oczy



Oczy chcą już spać. 
Ale w duszy. 
Nowe . 
I ono wcale nie chce kończyć tego dnia. 
Nowe widzi  możliwości. 
Chce więcej! 
Choć nie ma gotowych scenariuszy. 
Ale wie, gdzie ogień dogasa. 
A gdzie chce rozniecić żar. 
Wie jak chce się czuć. 
Wie też, gdzie utknęła. 
Gdzie trzeba dynamiki. 
Nie teorii. Nie wiedzy. 
Działania. Tylko sami możemy siebie podnieść. 
Dołożyć bitu. Ukierunkować. Potrząsnąć. 
Do-energetyzować. 
I zbudować.

te momenty




Te momenty. Lubię.
Potrzebuję.
Są jak niezapowiedziana
wizyta dobrego kumpla.
Myśli Ci gdzieś krążą.
Po dalekich orbitach.
Przeszłych. I tych, które mają nadejść. 
A momenty są w "tu i teraz" .
Bo właśnie nadeszła świadomość, 
że teraz chcesz lepiej
Żeby było żywe. To "teraz".
Nieautomatyczne. Niezagłuszone. Świadome. 
W tym co już trochę znasz po nowemu. 
Inaczej
Ku życiu. Ku lekkości. Ku świeżości.


Hej dzieciaki Robaki!

Hej dzieciaki Robaki!








Pamiętamy jeszcze czasy dziecięcych wybryków? Co tam kto przeskrobał? Mnie możecie powiedzieć. Obiecuje, że  zachowam dla siebie.
Bo czasem trzeba zrobić nowego... Choćby na głowie. Jak w głowie za trudno i wtedy człowiek ma przeświadczenie, że jakoś ogarnia swoją rzeczywistość.
Poza tym można objeść się zieleniną z ogródka i rzodkiewkami eko-robaczywkami. 
Chyba zacznę rozdawać koperek i szczypiorek jako bonus do usług.
Byłąm też odwiedzić kwiatki. Widzę, że moja lawenda bierze się za  rozkwit. 
Coś tam poćwiczyć, przeoddychać i pomóc ciału w przemianach.
A co w terapii? 

Czyszczenie pamięci komórkowej, aż z układu nerwowego wypełzają stare śmieci.  Schodzą z nas programy relacji toksycznych, uzależniających, starych lękowych. Ale nim się rozpuszczą to jeszcze dają o sobie znać. Np. pulsowanie pod prawą łopatką i ogólnie w prawej ręce, albo i w głowie.

Pozdrawiam kolorowo

Pójść dalej



Czemu piszę tyle o emocjach? O uczuciach? A mniej o ciele.
Bo pracując z ciałem docieramy do sedna problemu. 
Tym sednem właśnie są uczucia.
Niechciane. Niewygodne. Niewypowiedziane. Czasem ciągniemy rodowe przekonania. 

Bardzo często nieświadomie. Automatycznie reagujemy, bo nie znamy jak można inaczej. Rodzinne konflikty. Zależne relacje. W obawie, że utracimy czyjś szacunek. Albo sprawimy komuś przykrość. 
Kiedy pracujemy z ciałem. Tam zawsze siedzi jakaś stara historia. Stres. Cierpienie.
Kiedy pozwalamy sobie przepuścić przez ciało, przetrawić emocje, zmetabolizować je ciało również rozpuszcza ból. I pozwala pójść dalej. Oddać odpowiedzialność temu do kogo ona należy.
Udaje się tam, gdzie każdy jest gotów ponosić konsekwencje swoich decyzji,  umie wziąć odpowiedzialność za swoje obszary.

Oddychaj i czuj


- Nie wiem co mi jest. Ale widzę, że doszedłem do ściany.
Sypie się Wszystko. Sypie się ja i moje życie.
Przyjeżdżał 100 km.
Mówił, że nigdzie się tak nie resetuje jak tu.
Zawsze nabiera sił. Cisza. Las. Akceptacja.
Słowa prawdy. Muzyka. Jak w innym świecie.
Zrobił wszystkie badanie. Nic medycznego nie znaleziono.
A ból w klatce nie dawał żyć. W małżeństwie też kiepsko.
Brat niedawno zmarł. A to właśnie z nim najwięcej rozmawiał.
Zawsze dobrze się dogadywali.
Siadali na ławce i razem palili i to dawało chwilowe wytchnienie od bólu.
Kładzie się na stół. Dotykam klatki piersiowej.
Faktycznie czuje ciężar. I taki uwieziony, ale bardzo głęboko.
Pulsujący. Prawie jak wołający o pomoc.
Jakiś stary smutek. Niemoc. Niezgoda na słabość. walka ze sobą.
Zatrzymuje tam swoje dłonie.
Płuca. Brak przestrzeni. Ciężki oddech. Okolica wątroby.
Napięta do granic wytrzymałości.
Sporo toksyn. Jakby kłęby zbitych zastojów.
- Oddychaj i czuj. Nie oceniaj. Każde odczucie jest dobre.
Po prostu pozwól sobie czuć. I zobacz to, co było trudne.
Czego nie chciałeś uznać. Zobacz siebie ze wszystkim co teraz nosisz w sobie.
To bardzo właściwe. Potrzebujesz tego.
Potrzebujesz siebie. To czego szukasz jest w Tobie.
Oddycha ciężko. Troche walczy. Troche nie chce przyjąć ,
ale w ostateczności poddaje się. Łzy płyną.
Odpuszcza kontrolę. Poddaje się sobie.
Oddycha wreszcie przeponą, brzuchem. Czuje ulgę.
Ciało już luźniejsze. Oddech lżejszy.
Pod tym ciężarem znajduje jakąś siłę.
- Teraz rozumiem. Po co wszystko.
Gdyby nie ten ból.
Nigdy nie znalazłbym tego, co straciłem na jakiś czas.
Ten spokój. Kiedyś go miałem.
Ale gdzieś po drodze zgubiłem. Zapomniałem o sobie.
Szukałem wszędzie. Byle nie w sobie.
Jak był na ostatniej sesji podzilić się zmianami.
Pól domu wyremontowane. Z żoną jeszcze nie jest dobrze.
Przypomniał sobie, dlaczego to właśnie z nią chciał spędzić życie.
Była taka jaką sobie wymarzył.
Była warta, tego, aby o nią zadbać i odbudować
związek. Zostawił prace, w której się dusił.
Patrze na oczy. Widze błysk. Plecy proste. Kroki swobodne.
Ciało elastyczne. Faktycznie wygląda młodziej.
Czasem życie właśnie tak przyciśnie do ściany.
Bólem. Chorobą. Aby wreszcie spojrzeć na to, co było trudne.
Przeżyć. Przepłakać.
I wrócić do siebie. Potem do życia. Do ludzi.
- Nie wiem jak to zrobiłaś, ale czuje jakbym znów miał 20 lat
- Sobie podziękuj. Ja tu tylko asystuje, tworzę przestrzeń.
Ta siła która płynie W Tobie zawsze dba o Ciebie.

na słodko



Mój dzień dziś zdecydowanie na słodko. 
Objadłam się łakomczuchami, poprawiłam petitkami.  
Jakież one dobre... 
A już myślałam, że będę taka vege. 
Czyste jedzenie, czysta świadomość 
i wogóle zero konserwanta. 
Tra la la la.  Nie ma szans! 
To byłoby zbyt nudne. 
Cosik  się w systemie poprzestawiało 
i wraca dawna Justyna. 
W tej wersji też ją lubie. O jak dobrze! 
Ta, która ma swoje zachcianki i pokornie się im poddaje. 
I ma w tym dobrą zabawę i balans.
Jak ma ochote to se odpoczywa od wysokich wibracji.  
Chodzi przejedzona. 
Przesłodzona.  Nieco kwadratowa. Ale szczęśliwa! 
A że na ten czas to właściwa droga 
Jest potwierdzenie.   Klient - cukiernik. 
Odważnie słuchający siebie. 
O jak dobrze, że są takie unikaty na tym świecie.  
Bo czasem to człowiek sobie myśli, 
że taki dziwny się urodził i mało kto go rozumie.
A to nie jest prawda. Unikatów jest więcej.

Niech i Wam będzie słodko!
I swojsko. Tak jak lubicie

Mały test psychosomatyczny

Która noga silniejsza? Stabilniejsza?


Prawa - pierwiastki męskie. Logika, konkret, decyzyjność, odpowiedzialność, relacja ze światem zewnętrznym, mechanizmy obronne, działanie, mężczyźni w rodzie, relacje z mężczyznami,
Lewa. Kobiece. Relacja ze sobą, uczuciowość, łagodność, wrażliwość, relacje żeńskie, kobieca moc, relacja z matką, okazywanie emocji, miłość własna, akceptacja, relacje z kobietami, płodność w pomysły, kreatywność, praktyczne podejście

Jak znaleźć w sobie aspekt ojcowski

Energia męska ojcowska

Prawie wszyscy wywodzimy się z domów, gdzie te wzorce nie funkcjonowały dobrze.
Cóż rodzice dali nam to i dali tyle ile umieli. Jak sami zostali nauczeni.
Ojciec czasem nieobecny, niedostępny emocjonalnie i uwagą. Czasem sam zagubiony, albo pochłonięty przez nałogi.
To nasza robota stawać do swojego życia i uczyć się go.
Jak sięgam pamięcią wstecz życie w ten sposób przygotowywało mnie, 
abym nauczyła się ufać sobie i działac po swojemu. Abym odnalazła w sobie te męskie i ojcowskie aspekty.
Być gospodarzem domu. Decyzyjność. Wyzwania. Sprawy techniczne i bezpieczeństwa. Jakoś ostatnio czuje, że ta jakość się bardziej manifestuje.
Im więcej słońca tym bardziej te męskie obszary chcą się pokazać.
Cała sztuka to wdrożyć to w życie. 
Jak zadbam tak mam.
Trochę się przebudowuje, trochę wchodzi na wyższy poziom zrozumienia i stosowania. Trochę, zlewa w całość, tego co wypraktykowane do tej pory. Wiesz, że masz liczyć na siebie. To porządkuje patrzenie na siebie i świat. 
Wiesz, że ciągle się uczysz. Nie od razu wszystko idealnie się udaje. To proces, coś trzeba udoskonalić, coś przeorganizować, dodać jakiś element i jest git, działa. 
W niedziele wracałam znad zalewu i poczułam ten fajny przypływ męskiej adrenaliny. Lubie ją. Głośna muzyka, mijane obrazy, przestrzeń. Nowe miejsca, nowe wrażenia, nowe twarze. Świeży oddech. Ruch. Sport. Dlatego tak lubię opuszczać rutynę, wychodzić z zastoju. Ćwiczyć swoją odwagę. Widzieć swoje funkcjonowanie poza tym, co znane i bezpieczne.
Ojciec jest tym , który zabiera do świata. 
Patrzy bardziej dookoła, perspektywicznie, przyszłościowo, pokoleniowo. Pierwotny facet siedział przy ognisku i pilnował obejścia, chodził na polowania. Ochraniał domostwo. Dla jego dobra.
Ojciec jest tym , który z troski podsyca do działania, do opuszczenia znanego terenu. Wiele tematów właśnie  można załatwić na tej jakości. Działanie. Konkret. Dobrze rozumiana siła, która jest sprawcza. Umie być stanowcza, zdyscyplinowana i konsekwentna. Selekcjonuje, co potrzebne, co nie. Co warte uwagi, co bez sensu.
Przygląda się  i obserwuje człowieka. Albo wpuszcza człowieka na podwórko, albo nie. Używanie dobrze pojętej władzy. 
Chcesz godnego traktowania - pokaż, ze sam jesteś uczciwy. Jeśli nie masz czystych intencji mądry ojciec nie wpuści Cię do domu.

Być wrażliwym



Być wrażliwym wcale nie jest łatwo.
To dar  i odpowiedzialność.
I właściwie dopasowanie sposobu życia.
niektóre miejsca już nie są dla mnie
duże skupiska ludzi, fałsz, zakamuflowana prawda
przypudrowana toksyna, nieczysta intencja
Wyczywam to na odległość.
Nim nauczyłam się chronić siebie
i uczyć ludzi odpowiedzialności za siebie
Wiele razy przeklinałam to swoje "czucie".
Wiele razy się nadużyłam, zbyt mocno się angażując.
Kiedy ludzie  bali się zaglądać w swoje
lęki i nieuleczone rany. 
Często nawet nie byli świadomi tego co mają w sobie wyparte.
Wielu uważa, że wszystko ok z nimi.
Cóż,  skoro poznałam całość siebie
To co dobre i to, co trudne
w każdym człowieku też widzę wszystko.
Oj niewielu znam takich z czystą emocjonalnością.
Pojedyńcze przypadki.
Czujesz wszystko 10 razy bardziej.
Ból człowieka jest chwilowo Twoim bólem
Pamiętam jak pierwszy raz po maturze
będąc w odwiedzinach na oddziale ortopedycznym
poczułam każde złamanie na sobie i stres z tym związany.
Wyszłam stamtąd roztrzęsiona i przerażona


Ufać człowiekowi, choć wielu zawiodło
Nadal rozumieć ludzi. 
Wiedzieć, że oni zostali skrzywdzeni
Nie po to, aby przyjąć rolę ofiary
ale aby się z niej wyzwolić.
I nadal patrzyć na każdego czystym okiem.
Choć on patrzy na Ciebie poprzez swoje
krzywe przekonania.
Mało tego! wielu próbuje Cię wciągnąć w swoje
bagno. 
czasem pełnię funkcję lustra i ktoś patrząc na mnie widzi swoje niedociągnięcia. 
Wielu chce mieć w Tobie przyjaciółkę
Choć sam nic dobrego nie wnosi w moje życie
Najczęściej chcą się "wyrzygać emocjonalnie"
podgryźć trochę słodkiej energii błogości
i sobie pójść chwilowo lżejsi
nie biorąc odpowiedzialności za rozwiązania swoich problemów
Już nie jestem taka bezwarunkowa, nie otaczam matczyną miłością
Cóż oduczyłam się już być pralnią cudzych brudów
Inaczej pracuje z ludźmi. Znalazłam w sobie energię ojcowską,
która motywuję, dodaję wiary i wzmocnienia, ale i wymaga.
Przede wszystkim  odpowiedzialności i dojrzałości emocjonalnej
I prawdy

potrzeba ciepłej dłoni - ojcowska energia


 za czymś tęskno, czegoś potrzebuje,
 jakiejś wiary, jakiegoś ramienia
jakiś lęk jakby nie mój
o przyszłość czy dam radę
szukam czegoś , 
ciepła herbata
ciepła kąpiel
myślę o tym wszystkim czego nie dostałam
jeśli to potrzeba ojcowskiej energii
to chce do niego iść wdrapać się
na kolana jak mała dziewczynka
przestać sobie stawiać tak wysoko poprzeczkę
o tej dojrzałości
znaleźć w sobie dla siebie tę troskę
niezbyt wymagającą, a  wyrozumiałą
A może by tak przesyt dorosłości
wrócić sobie do dziecięcości
zapomnieć o troskach odpowiedzialności i konsekwencji
znów mieć kilka lat i
niech mi jakiś dorosły ogrzeje ręce, stopy
jakieś ojcowskie wzorce się uzdrawiają
potrzeba ciepła , ciepłej zupy, ciepłej herbaty
potrzeba bycia zaopiekowanym
jakąś ciepłą troskliwą dłonią
ze szczególnym sentymentem myślę dziś o Leszku
dojrzały emocjonalnie i uczuciowo
wie ze można mnie kochać, ale nie wolno
podrywać i uwodzić
wie trzeba dzielnie znosić moje fochy
i być mądrzejszym od nich
cenię sobie bardzo tę przyjźń
szkoda, że jest na drugim końcu świata
inaczej pobiegła bym teraz właśnie do niego.
napisze , żeby wiedział, 
że kumpel z Polski też tęskni

Spojrzeć sobie w oczy wiedząc, że dasz radę.




Ostatni czas jest o znajdywaniu w swej codzienności ogromu możliwości rozwojowych dla siebie, dla domu, dla świata.
Mówi o tym, że w swym "znielubionym" życiu kształtujemy swą charyzmę, mamy możliwość wybierać swoją reakcję, być decyzyjni. Tylko kując własne rzemiosło, podejmując wyzwania, możemy poczuć swoją moc, nabrać zaufania do siebie. Spojrzeć sobie w oczy wiedząc, że dasz rade.
Życie daje to, czego najbardziej potrzebujemy do rozwoju. Choć na teraz wydaje się to dość absurdalne. Nie prosimy przecież o ból , smutek i problemy. Jednak potrzebujemy mądrości, a ona wynika z wniosków i doświadczenia.
Kiedy nie wiem" jak?" zawsze proszę o siłę i mądrość, czasem cierpliwość. O spojrzenie z tego najbardziej czystego, bezwarunkowego poziomu na sytuację.
Kiedyś próbowałam uciekać od samotności, czymś ją wypełnić. A okazuje się, że to najefektywniejsza przestrzeń do mojej kreacji. Jakby właśnie w ciszy się wszystko rodzi. Mogę złapać najgłębszy kontakt ze Wszechświatem, który jest we mnie, aby objawił mi to, co z serca, jakim słowem ukoić człowieka, aby przebiło w nim chwilowe zapomnienie. Jak dać ludziom wartość, a jednak nie zatracić w tym siebie.
Praca cięższa przyziemna, czasem męska? Też potrzebna. Kiedyś nie spodziewałam się , że tak się poukłada. A jednak. Życie uczy pokory. I daje mi to ciągłe zaufanie do siebie, niezależność, stymulacje pomysłami, rozwiązaniami, podejmowania drobniejszych kroków stosownych do mojej kondycji. Wysiłek i odpoczynek. To można połączyć.
Taki lajf :-) W swoim tempie. Wszystko jest tak jak ma być.

Zapraszam na bloga - ciągle aktualne

Jeśli chcesz poczytać teksty starsze, pochodzące z czasów mojego szukania mojej natury, budowania siły wewnętrznej to zajrzyj proszę na mojego bloga na mojej stronie moc dotyku (trzeba zjechać na sam dół). Blog pisany przez 4 lata z mojej drogi. Z pracy ze sobą  i ludźmi.  Myślę, że można tam znaleźć praktyczne odpowiedzi dla siebie. Sporo mojej pisaniny. Sporo pracy. Więcej konkretów. więcej odpowiedzi.

blog strony masaz-moc-dotyku.pl

fragment sesji - piękne spotkanie dwóch dusz. Sekret miłości


Spotykali się nad brzegiem jeziora
Spacerowali Pluskali się 
On pokazywał jej nowe miejsca
Ona z podziwem dla jego sprytu
Podążała za nim. Imponował jej.
Energią. Iskrą. Inteligencją.
Był taki Wszechstronny.
Podziwiała jego oczy. Krystalicznie niebieskie
Nigdy takich nie widziała. Były jak  kosmiczny rozbłysk
Ciągnęło ich do siebie.


Choć oboje bali się
Że się zakochają. 
I nie będzie już odwrotu.
Oboje tak samo wolni. Tak samo zwariowani.
Tak samo spragnieni.
Budzili w sobie najgłębsze żądze.

Ona musiała wyjechać. Trochę im ulżyło. 
Wiedzieli, że są dla siebie tak samo niebezpieczni. 
Że to, co ich łączy wymaga decyzji. 
Takiej, w której stawiasz na jedną kartę. Takiej, 
w której rzucasz się na głęboką wodę. 
W przepaść. Albo popłyniesz. Albo... utoniesz. 

Żegnali się szybko. Bez wzruszeń i obietnic. 
Z milionem niedopowiedzeń. I pytań. 
Już wtedy wiedzieli, że będą tęsknić za sobą. 
Już wtedy wiedzieli, że wydarzyło się coś, 
co nie pozwoli im zapomnieć o sobie.
Ale było coś ważniejszego

Czysta przestrzeń. Wewnętrzna konfrontacja ze sobą. 
Że cokolwiek się nie wydarzy
będą wiedzieli , że to  warte było. 
Każdego rozstania. Każdej tęsknoty. 
Niespełnionego pożądania. I totalnej zgody na siebie.

W myślach on całował ją tuż pod powieką. 
By wiedziała jak bardzo jest mu bliska.
Jak chciałby ją uwieść namiętnością.  
 Ale nie taką zwykłą.
Taką, która płonie ogniem pożądania, 
I w obliczu jej delikaności
zamienia się w czułość. 
W coś czego nie rozumie. 
Ale nie umie się przed tym obronić. 
Gdzie nie spojrzy. Widzi ją.  Słyszy ją.   Dotyka oddechem. 
Czuje ją całą na sobie . 
W sobie. 
Wszędzie. 

Nie powie jej wszystkiego. Będzie obok. 
Czuwał i osłaniał.
Dlaczego?
Bo chce, aby ona zapytała swoich najgłębszych pokładów
czy go przyjmie. Czy jest właściwy dla niej.
Czy jest tym , na którego czekała
Czy On jest tą jakością, którą ona chce oddychać.
Czy ma taką przestrzeń, która potrafi być dla niej ochroną .
Bliskością i Siłą.  
Czuwającą. Troskliwą. Stymulującą. Osłaniającą.
A jednocześnie pozostawi pole dla jej odczucia.
By nadal była twórcza.
By on jej nie spowolnił
By zawsze umiał wzmacniać jej piękno

By z wszystkich możliwych opcji
Wybrała Jego.


takie mądre historie znają nasze dusze
Jeśli ciekaw jesteteś co Twoja dusza ma Tobie do powiedzenia
porozmawiaj z nią

p.s.  zapisy na sesje tylko telefonicznie
sesja odkrywczo motywacyjna



pokaż się!




Czasem przyjdzie jakiś prąd
Rozsypie wczorajsze schematy
w drobny pył
Bym już ich nie składała
Nie szukała

Nie pamiętała

Ubiera mnie w nowe buty
I mówi - Idź!
Pokaż się!
Taka jaka teraz jesteś!

Pytam o odwagę
- Pieprzyć odwagę! Nauczysz się po drodze
Dmucha tylko w moje skrzydła
I mówi

Leć !

Wewnętrzny Geniusz




Szukasz pomysłu na siebie?
Sposobu na życie? Lepszej jakości?
A czy pamiętasz o swoim WEWNĘTRZNYM GENIUSZU ?
Prosto i bezwysiłkowo można się z nim dogadać.
Się relaksując na dodatek
Czujesz bluesa?!
TEN koleś jest bardzo otwarty na współpracę
Uwielbiam te sesje z  NIM.
Najbardziej odkrywcze
Najbardziej rozwojowe
Najbardziej żywe
Logiczne i praktyczne.

Więcej informacji tutaj

http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/masaze/26-masazklasyczny

Opis przykładowej sesji tutaj

https://domduszyiciala.blogspot.com/2018/01/dzis-fragment-wewnetrznej-pracy.html

Opinie tutaj

http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/opinie2

Te podróże wewnętrzne... Uwielbiam! A Ty?

Gorące lato






Ustka. Czerwiec 2012. Gorące lato. Warsztaty. Taniec.
Ja w budowaniu siebie.
Mocna penetracja tożsamości. Wewnetrzny dialog.
Mewy. Morze. Ciepły piasek pod stopami.
Wieczorne spotkania na kamieniach. 
Jedno właśnie dobiegło końca. Większość ludzi idzie w swoją stronę.

A mi jakoś dobrze. Za nic nie chciałam opuszczać tych skał...
Specyficzny magnetyzm w powietrzu.
Mówię o tym do kobiety obok.
Ona też to czuje. Patrzymy w morze.
Milczymy. Rozmawiamy. Spacerujemy.
Wertujemy własne życia. Ach! Te nasze zawiłości żeńskie.
Kobieca codzienność i my w niej.
Wyjazdy, które uczą uwalniania od przywiązań.
Ograniczeń, w które sami siebie wbijmy.
Dorastanie do aktualnej siebie. Zajmowanie swego miejsca.
Idąc mijamy latarnie. Molo. Nadmorskie hotele i kafejki.
Nadal nie znając własnych imion
- To dobra wróżba dla tej znajomości - pomyślałam.
Te trwalsze relacje właśnie tak się zaczynały.
Było mega późno w nocy jak się rozchodziłyśmy.
Ona. Kobieta w wieku mojej mamy.
Wyglądająca jak nastolatka. Rozmawiała ze mna jak siostra.
Na jej wiadomości czekałam jak kiedyś w dzieciństwie czekało się na list.
Prawie z nosem w oknie. Potem czytałam po kilka razy.
Jej maile ruszały moje głębsze struktury.
Kiedy mi się życie sypnęło. Nie pytając wiedziała.
Jaka obecnością mnie otoczyć.
Teraz z perspektywy czasu rozumiem już prawie wszystko.
Reszte dopowiedział mi sen. To taka dobra czuwająca przyjaźń.
Kiedy życie zmienia swój bieg stawia właśnie
takie zaawansowane świadomości dookoła,
by łagodnie przejść ten proces.
Ta znajomość trwa do dziś. Nie widzimy się często. Nie mamy potrzeby blablać o byle czym. Czasem nasze drogi się stykają. Żyjemy własnymi życiami.
Miałam to szczęście, że wszechświat podsyłał mi właściwych ludzi.
Tak po prostu.
Nie szukałam . Nie oczekiwałam. I nie spodziewałam się.
Bym mogła bardziej usłyszeć siebie.
Bym nie utknęła w martwym punkcie.
To co najważniejsze któregoś dnia po prostu samo się pojawia.

Zapraszam na odkrywanie siebie


Zapraszam na spotkanie
Każdy ma w sobie unikatowy potencjał. Ty też




Nie spotkałam jeszcze osoby, w której nie zobaczyłabym czegoś wyjątkowego. Szczególnych umiejętności, wyróżniających cech. Takich wartości, które czynią z Ciebie unikat, czegoś co Cię wyróżnia. Mam takie małe zboczenie - lubię być światkiem ludzkiego rozkwitu. Uwalniam od stresu, bywa, że od bólu fizycznego. Rozluźniony kręgosłup to przepływ zdrowia. Rozluźniony umysł do dostęp do swego potencjału. Jeśli trzeba podmucham na Twoje skrzydła, dodam wiary, uświadomię wartość. Przybywaj :-) Żeby wydobyć to co dobre i wartościowe dla siebie i świata. Niech Twoje talenty ujrzą światło dzienne.

W atmosferze zrozumienia i lekkości i zabawy
Szczegóły pod numerem telefonu 502 731 601

Moje metody pracy to

- ćwiczenia
- relaksacja
-rozmowy w prawdzie
-uwalnianie emocji oddechem, głosem, ruchem
- muzyka