Kobieca esencja


Coraz mocniej to odczuwam. W kobietach budzi się kobieca esencja.
Co to oznacza?
Że wzrasta świadomość tego co w nas najprawdziwsze, a jednocześnie najbardziej proste, dobre, czyste, niewinne, żywe, twórcze, wolne, uczuciowe, wrażliwe, kochające, otulające, opiekuńcze, bezwarunkowe i akceptujące. Kobieta jest silna swoją subtelnością i łagodnością. I odpowiedzialność kobieca polega na tym ,aby umieć te wartości ochronić. Aby mieć dobre połączenie z własnym ciałem. Rozumieć kiedy jest rozluźnione, kiedy spięte.
Jakby to zawsze w nas było. Tyle, że niezbyt skrystalizowane, albo mocno stłumione. Ostatnie sesje własnie takie są jakby wokół pierwotnych wartości w poszukiwaniu siebie. Mężczyźni szukają w sobie tego dobrze pojmowanego wojownika, silnego opiekuna, gospodarza domu, odpowiedzialnego, dającego ochronę , zaufanie i impulsy twórcze.
A kobiety szukają swej zagubionej uczuciowości i połączenia z wnętrzem.
Często to głęboka rozmowa z duszą, zgoda na siebie, spotkanie w prawdzie. Takiej jaka jest na ten moment. Nie zawsze perfekcyjna, ale prawdziwa.
Kobiety mają coś wspólnego z kwiatami. Rozkwitają, kiedy są ogrzane ciepłem (męskim), słońcem. Sukienki to kielichy kwiatu.
A tańczymy często zupełnie spontanicznie. Samo przychodzi. Czasem łatwiej coś wytańczyć, albo w ogóle poczuć o co nam chodzi kiedy odpuszczamy myślenie i kontrole.