Jeśli szukasz pomysłu na siebie


Odkrywanie swoich potencjałów

Cóż za dzień









Cóż za dzień. Niesamowite popołudnie.
Słowiańska piękność w mych progach. 
Człowiek ma taką siłę, 
o którą siebie nie podejrzewa. 
Dopóki życie z niego tej siły nie wydobędzie 
i wtedy już nie może zaprzeczyć ...
i w mej głowie chyba neurony się na nowo układają.

Dobre towarzystwo


Świat oferuje
słońce
widoki latających ptaków
podróże 
poranny oddech
kolorowe owoce
dobre towarzystwo
gwieździste niebo
szelest liści
dźwięk strumyka
magnetyzm ziemii
wirujące płatki śniegu
ludzi, którzy potrzebują naszego zainteresowania
a my znów w sieci
jak jakieś cymbały 

WITALNE MŁODE CIAŁO


Tworzy się warsztat WITALNE MŁODE CIAŁO Będziemy uwalniać zbędny balast stresowo - cielesny i wypełniać świeżością. Wzmacniać się i ciało, energetyzować, kształtować smukłości.  I dobrze bawić.
Kto chce? Pozdrówki

Żal do rodziców


Wczoraj byłam w lesie.
Ziemia po dziadkach.
Takie dziwne odczucie w brzuchu.
Do dziś się zastanawiam. 
Co to miało mi pokazać?
Tyle w rozwoju mówi się
o uzdrawianiu relacji z przodkami.
Że przez nich płynie dużo wsparcia.
Więc siadam i pisze.
Otwieram się.
Co przyjdzie.
Jakie odczucia?
I przychodzi myśl.
Aby postawić siebie w roli tej,
która będzie kiedyś przodkiem.
Czego bym chciała dla nowego pokolenia?
Jej! Żeby wiedli życie w dobrostanie
uczuciowym i materialnym.
Aby dawali sobie i światu to, co najlepsze.
A ja jako jakiś grunt, abym mogła przekazać to,
co we mnie wartościowe.
I to samo w sobie jest tym spełnieniem.
Więc oni chcą tego dla mnie
Dobro , które dajesz szczerze cieszy również Ciebie.
Więc jedynym uzdrowieniem jest przyjęcie ich losu,
ich życia. Z szacunkiem.
Zrobili tyle ile mogli.
W tamtym czasie. Z tamtymi możliwościami.
Dziadkowie. Przodkowie. Rodzice
jako nauka, wnioski i pójście z tymi zasobami dalej.
Uzupełniona w te dobra, które zostały mi podarowane.
Te lekcje, które były uczące
I odpowiedzialne zadbanie o nie.
Aby były użyteczne dla mnie i dla życia.
Dla świata.
Moje spełnienie to ich spełnienie i uhonorowanie.
To, czego oni nie zrobili dla siebie.
Mogę ja. Mądrze i odpowiedzialnie.
Tu, gdzie jestem. Z tym co mam.
Stać stabilnie na własnych nogach.
I otworzyć szeroko ramiona
Na swoje życie.
Być owocem ich drzewa.
I wzrastać.
Mieć te korzenie
Ale koronę swego drzewa
Rozwijać dzisiejszym słońcem
A jakie są Twoje odczucia?

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie


Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie. 
Czego potrzebuje? 
Ludzi. 
Jak to dobrze, że jest taka różnorodność nas. 
Każdy inny. 
A są takie rozmowy, 
po których 
siadam zdumiona.
Albo wzruszona.
Albo rozradowana
Albo sama nie wiem jak to nazwać ...
Wytrącona ze swego schematu.
I zadaję sobie pytanie.
W którym miejscu jeszcze stawiam sobie blokady?
Czego jeszcze nie rozumiem?
Jaki mur jeszcze mnie sabotuje?
W każdym bądź razie dobrze, że Was tu mam.
Dziękuję za Wasze słowa, lajki.
I  spotkania w realu.
Cenne są dla mnie.

Akceptacja

Silna. Odporna. Zahartowana.
"Nic mnie nie złamie" - myślałam sobie
Właściwie to niczego się nie boję.
Nic mnie nie zdziwi.
Nie boję się samotności
Zawsze dam sobie radę.
Jest tyle wrażeń przed mną.
Tyle do odkrycia.
Miejsc. Książek. Muzyki. Ludzi.
Mam tyle pasji do życia.
Tym wypełnię sobię pustkę... Dam radę.
Brałam każdy ciężar.
Mój czy nie mój.
Bo przecież w pewnym momencie to przestajesz
rozróżniać gdzie są Twoje granice odpowiedzialności.
"Co jeszcze życie mi zabierzesz?" - igrałam dalej.
" Jaki cios masz jeszcze dla mnie?"
Spoko to przejściowe. Minie. Potrwa jakiś czas.
Miesiąc... Rok. A ja znów jak do tej pory zacisne zęby i podołam.
Bedę twarda! I tak sobie funkcjonowałam.
Organizm pewnie wytworzył sobie jakiś hormon znieczulający.
Aby tak być trochę jak za szklaną szybą.
Aby nie bolało. Ludziom też mówiłam, że ok.
Daje rade!
Jakoś sprytnie wybrnęłam. Byłam w tym na prawdę dobra.
Jakby w obawie, że jak usłyszę sama siebie to głos mi się załamie.
Tak najbardzej bałam się swojej reakcji.
Że się rozsypie w drobny maki i nie pozbieram.
Nie mogłam sobie na to pozwolić.
Jakoś tłumaczyłam sobie, że nie chce nikogo obarczać swoją tragedią.
Że musze być odpowiedzialna. I szłam w to dalej.
Ludzie. Obowiązki. Mama. Brat. Dom. Wszystko zorganizowane.
I jeb! Stało się!
któregoś dnia przyszła fala i mnie zalała.
Była wyższa ode mnie. Nie przeszkoczyłam jej.
Trzeba było nurkować
Zabrała mnie na samo dno rozpaczy. Pustki.
Ale chujowizna! Jak ją wytłumaczyć?
Pamiętam jak patrzyłam w swoje smutne oczy
I nadal nie wierzyłam.
Jak to - ja? Jaki tu jest ratunek?
Pobiegać. Poćwiczyć. Poczytać
Ze łzami rozkładałam mate i cwiczyłam.
Nie pomogło. Nogi jakieś ołowiane.
Jej! Całe ciało było takie "nie moje".
Jakaś ciemna d..a i bezsilność. Opadłam z sił, aby walczyć.
Pozwoliłam , aby to trwało na swoich zasadach.
Tym razem właśnie był to największy akt odwagi.
Gotowość, by zobaczyć te smutne oczy.
Też jakby " nie moje". Obce. Nieobecne
I z nimi być. Nie uciekać. Nie zagłuszać. Nie szukać porad.
Być. Zobaczyć siebie. Przyjąć siebie.
Tą, która jest słaba i bezbronna.
I nic nie wie
Wysłuchać ją. Zrozumieć.
Nie naprawiać. Być w tym, co jest.
Po raz pierwszy w życiu
nie wiedzieć co zrobić i dać temu zgodę.
Pozwolić, aby resztki iluzji, zaradności
rozpadły się na kawałki.
Do końca. Zejść jeszcze głębiej w otchłań.
I znaleźć tam swoją kruchość. Niewinność. Akceptację.
I wiedzieć, że taka też mogę być.
Że też to w sobie mam.
Że to ludzkie i naturalne.
Pokłoniłam się wtedy wszystkim ,
których chciałam naprawiać, zmieniać.
Najbardziej tym z depresją.
O jak wtedy bardzo ich rozumiałam.
Tym co mają zamknięte serca. Schowane klatki piersiowe.
Żeby nie czuć. Nie być świadomym swego bólu.
Żałożyć żelazną zbroję przed sobą i światem.
Uciec w cokolwiek. Dokądkolwiek.
A ciało tak bardzo pamięta, co je zrujnowało.
I czeka kiedy świadomość będzie gotowa na swój ból.
Wiedziałam wtedy , że im głebiej wejdę w tą jaskinię
tym radośniejsza wyjdę.
Ale już inna.
Z szerszym spojrzeniem. I spokojem w sercu.
Z jeszcze większą pokorą.
Wydawało mi się, że rozumiałam cierpienie.
Chyba tylko intelektualnie.
Miałam szeroką wiedzę.
Ale doświadczyć tego, przepuścić przez ciało.
Pozwolić mu się wytrząść. Wypłakać. Przetrawić.
I czuć się w tym bezpiecznie.
To był jakiś przełom. Jak egzamin dojrzałości.
Czymś, co chwilowo mnie zatrzymało.
Bym się jeszcze bardziej otworzyła.
Bym poznała jeszcze większą głębię.
W końcu z czego może wynikać siła?
Tylko z osobistego doświadczenia.
Wiem tyle ile dane mi było poznać na własnej skórze.
I jakoś się w tym odnaleźć.
I pokazać się tak światu. Wtedy łatwiej być blisko ludzi.
Teraz wiem, ze kruchość niewinność, wrażliwość
to ten rodzaj przestrzeni,
w której rozpuszczają się wszystkie zbroje, domki z kart.
Teraz wiem, że jedyne co mamy tu do zrobienia wobec siebie
to poznać swoją specyfikę ,
zrozumieć ją i nauczyć się nią zarządzać.
W swoim rytmie. I stylu.
to jedyna odpowiedzialność.
Jesteśmy wszystkim. Dzieckiem. Nastolatkiem. Dorosłym.
Również Niewinnością i jej bezpieczną przystanią.
I to jest bardzo ok.

Nogi

*** Nogi ***
Jaka tkwi w nich siła?
Jaka pamięć w ich komórkach?
Nogi niosą przez życie.
zakotwiczają, gruntują.
Dzięki nim twardo i zdecydowanie stąpamy po ziemii
Hm czasem proponuję ćwiczenia wzmacniające nogi. Np stare dobre przysiady.
W nich jest nasza pewność i stabilność.
Stojąc na własnych nogach możemy polegać na sobie i ufać.
Prawa wspiera lewą. To jak mężczyzna wspiera kobietę. A ona oddaje tę energię jemu.
Razem służą swojemu rozpędowi i wspólnej drodze.
Związek jest silny ich współtworzeniem.
(To pokazała mi to nauka jazdy na rolkach)
Przekładanie rozpędu z jednej nogi na drugą. I wtedy jest płynność w jeździe)
Bywają nogi ociężałe. Kiedy zebrało się dużo zastojów, toksyn, brak świeżej energii, brak aktywności, jakieś dreptanie w miejscu.
Zobacz jak stawiasz swoje kroki tak poruszasz się w życiu.
Dzieci biegają lekko, prawie że fruwają jak motyle. Starsi ociężale.
Można tańczyć podskakiwać, biec.
Bywa, że nogi potrzebują przystanku, odpoczynku, aby było wiadome, w którym kierunku następny krok.
Jaka elastyczność w stawach takie przystosowanie do różnych zmieniających się warunków.
Kiedy pozwalamy, aby uczucia i emocje przepływały przez nas ( w szczególności te trudne) ciało będzie swobodne.
Nie utworzy żadnych "zbitków" toksycznych, nie zepnie mięśni, powięzi, a tym samym nie da podstaw do poważniejszych dolegliwości.
Ciało jest w ciągłym procesie metabolizowania i oczyszczania.
Czyli bez przywiązywania się do diagnoz
To co dziś jest dolegliwością. Jutro tylko wspomnieniem.
Te emocje , które przeszły przez uwagę stanowią pewną siłę i poczucie swobody
Działają odnawiająco i odżywczo na całokształt organizmu.
Są zakorzenieniem się w sobie i w życiu.
Mają informację o poczuciu bezpieczeństwa.
Szczególnie pięty.
Bardzo często zatrzymywałam tam swoje dłonie.
Do momentu naturalnie głębokiego oddechu.
Czasem westchnienia ulgi.
Tyle moich inspiracji.
A może ktoś ma ochotę podzielić się swoimi refleksjami?

Przećwiczyłam na sobie

A w minionym tygodniu przypomniałam sobie o
RYTUAŁACH TYBETAŃSKICH.
Proste, krótkie, bardzo efektywne ćwiczenia. Dodają energii, aktywują pracę gruczołów dokrewnych, odmładzają, usprawniają ciało i ducha, leczą wiele dolegliwości i bólów, wzmacniają kręgosłup i mięśnie brzucha, rozciągają napięcia.
Narzędzie uniwersalne.
Dla tych o słabej kondycji również.
Są bardzo kompleksowe.
Swego czasu ćwiczyłam codziennie.
Zaczęłam lajtowo od 3 powtórzeń, a potem stopniowo zwiększałam.

mały urywek szkolenia


Warsztaty z masażu





Za oknem zima, krajobrazy malownicze na naszym warsztacie słońce... relaks...... Dobra wymiana energii... 
Notatków różnych narobiłam, a jak to na takich spotkaniach wszystko i tak samo płynęło. Uczennice zdolne.Czegóż chcieć więcej? Dziękuję! Niech służy wszystkim.



A wieczorem malowanie na szkle




Uczę się być nauczycielem





To, że sporo ciał wymasowałam to wiadomo.
To, że rozwinęłam swoje umiejętności empatii, czucia i dużej wrażliwości duchowej też wiemy .
To, że wiedza psychosomatyczna z jednaj strony wydaje się dość tajemna, a z drugiej kiedy się ją pozna bardzo praktyczna.
I dla otwartych umysłów jest praprzyczyną terapii
A teraz ludzie chcą, aby ich uczyć. 
No to dziś ja robię notatki, aby logicznie przełożyć moje doświadczenia.
Zrobię to z największą przyjemnością i pokorą

*** ??? ***


Ptak może latać wysoko, bo ufa sile swoich skrzydeł
Koń galopuje, bo ma silne mięśnie.

A człowiek? Co jego napędza

Twój artyzm to Twoje osobiste źródło witalne



Odszedł ktoś, kto zostawił w Tobie spory ślad. Powiedzmy autorytet,  który nauczył Cię kilku ważnych rzeczy. Choć sam nie zrealizował swego potencjału za życia i własnie dlatego ma Ci do przekazania ważną wiadomość. Dusza, która odchodzi nie zazna spokoju dopóki wnioski z jej życia nie zostaną odpowiednio zrozumiane. Szczególnie dla najbliższych ma to znaczenie. Najważniejszy spadek to jak zostanie zapamiętana. Czasem to te kilka zdań zawierają całe sedno nauki.  Sens, który wynikał z tego doświadczenia myślę, że ma charakter globalny. 

Oto on.

"Pamiętaj, najpierw jesteś dla Życia, który przez Ciebie się przejawia, a więc masz do zrealizowania swoje marzenia. Twoje dary muzyczne będą koić ludzkość. Twoje granie otwiera serca, uspakaja ciężkie myśli. To jest bardzo potrzebne dokładnie w takiej formie jak Ty to czujesz. Twój artyzm to Twoje osobiste źródło witalne. Nie możesz tego schować. Zresztą ten głód duchowy nie da Ci spokoju. Nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nadal będziesz ojcem i mężem. Oprócz odpowiedzialności za rodzinę masz też odpowiedzialność przed sobą. Jedno będzie wspierać drugie. 
Dzieci uczą Cię patrzenia na świat z tego beztroskiego poziomu. Raczej jako mali ciekawscy, odkrywcy. Wyrażają siebie tak jak im się podoba. Są też darem i dzięki nim możesz łatwiej dotrzeć do własnego dziecka wewnętrznego. One chcą spełnionego taty. W końcu kiedy Ty spełniasz siebie uczysz je jak one mogą żyć spełnione.
Zobacz, kiedy dziecko zbuduje zamek, maluje obraz ile jest w tym entuzjazmu. Ono nie ma wyrzutów, że w tym czasie np. nie pozmywało naczyń. 

I jedź w te swoje góry. Tam poczujesz wolność i przestrzeń, by dać sobie w końcu prawo do własnego szczęścia."

Lubię żyć... tworzyć... spotykać ludzi


*** ***
Kiedyś zapytano mnie czym jest poczucie sensu i pasji do życia. 
Jak można cieszyć się tak oczywistymi rzeczami. Można. Zapewniam. 
Miejsca i rzeczy same w sobie pewnie są neutralne. Ludzie tworzą jakość energii. To my nadajemy im świętość. Lubię być w swoim domu, bo uczyniłam sobie z niego swoją bajkę. Chciałam by był ciepły, żywy, przestrzenny i kolorowy. Lubie tu żyć, tworzyć , spotykać się z ludźmi, witać dzień, biegać boso. Palić świece, kadzidła, kominki eteryczne. I robić swoje flow. Tu wszystko ma znaczenie, bo ja je dostrzegłam i uczyniłam ważnym dla mnie. Jest przesiąknięty każdą melodią, rozmową. Każdą chwilą. Jakby kto był ciekaw to  woda w kranie i ciepło z grzejników też są święte i zaprogramowane na radość.
Patrze sobie za okno i pasą się sarenki. Dziś były cztery. Polują koty i randkują psy to już mi niczego więcej nie trzeba. To tu uczyłam się relacji, ludzi, życia, wzrastałam, upadałam, podnosiłąm się, koiłam się. I znów chciało mi się świata, do życia. Więc mam sentyment.
I nie dlatego, że to miejsce jest jakieś wyjątkowe. Ja je takim zobaczyłam i z czasem widziałam coraz więcej dobra, takiego które akurat było mi potrzebne. Pełnie księżyca, promienie słońca. Cisza. Las. Bliskość natury.
Uwielbiam tu wracać. Zawsze to miejsce wita mnie gościnnie z otwartymi ramionami. 
Uwielbiam autko, bo ono zapewnia mi zwiedzanie przestrzeni, daje wolność, inspiruje widokami. 
Niezupełnie chodzi o to co masz, ale jakie wrażenia Ci to zapewnia. Jak o tym myślisz, jak się z tym czujesz,  czy się tym cieszysz.  
Ceniąc drobiazgi przyjmujesz większe dobro jakie jest przygotowane dla Ciebie.

Kobieta świadoma swej wartośći



Kobieta, która stoi w swej kobiecej mocy, nie potrzebuje faceta, który, by się na niej uwiesił. 
I na jej energetyce realizował  siebie.
Kobieta, która widzi prawdę, chce aby partner wniósł do jej życia dojrzałą męskość
Połączenie siły, sprytu, otwartego serca i zaradności.
Kobieta, która dorosła do swej pełni nie szuka chłopczyka do niańczenia, kogoś kto ją zaniży. 
Po co jej taki typ. 
Kobieta, która ma odwagę emanować swą łagodnością i bezwarunkowością powie mu tę niewygodną prawdę. 
I jeśli on  nie ma odwagi zajrzeć w swe nieuleczone rany z poprzednich związków.
Odeśle takiego z kwitkiem z powrotem do siebie.
Świadoma kobieta chce tworzyć świat u boku świadomego mężczyzny.
Świadoma kobieta chce wspierać męską świadomość. 
Być jego natchnieniem i wiarą.
Ona tak bardzo chce, aby on wydobył z siebie swój najbardziej odpowiedzialny i godny zaufania męski potencjał



Ludzie z Iskrą


Lubię ludzi z iskrą i  charakterem
Zakorzenionych we własnym rdzeniu
Nie ma znaczenia co robią
ale z jakiej substancji jest zbudowana ich eteryczna tożsamość
Lubię gospodynie domowe
Te ciepłe, mądre, dojrzałe kobiety
Lubię artystów
Ich twórczy nieład,  tak bardzo właściwy dla ich kreacji
Pisarzy, co słowami koją, uzdrawiają, tłumaczą
W jakiś sposób te częstotliwości mnie przyciągaja
Bo to jest takie zjawiskowe.
W zwykłym człowieku zobaczyć krystaliczną doskonałość
Idelnie dzieło.