Jesienne nostalgie

Odzywa się moja natura poetycka

Mnóstwo mojej pisaniny chce iść do właściwych odbiorców

Teksty piszą się same
Bo te wszystkie słowa, emocje i myśli to niezły koktakjl
Ostatnio napisałam materiał terapeutyczny

Ale jak wiemy wiersze, proza to coś więcej niż tekst. To duży kawałek mnie
Mam nadzieje ze znajdą właściwe serca


 

Materiał do samodzielnych wglądów - do wysłania na maila


 

Jeśli chcesz : 

- popracować samodzielnie 

- lepiej zrozumieć siebie

- zrzucić ciężary wielopokoleniowe i je posprzątać

- odblokować swoją kreację

- przyjrzeć się co Cię zablokowało, gdzie utknął Twój potencjał kreacji

- wzmocnić swoja osobowość. 

- mieć się lepiej zawodowo oraz w relacjach

- uleczyć swoje  bóle emocjonalne oraz te fizyczne wynikające ze stresu, starych ran emocjonalnych. 

- pogratulować sobie odwagi

To Przyjaciel terapeutyczny czeka na Ciebie

Można już zamawiać 

Jak? 


Wpłata na konto , a potem sms informacyjny na nr. 502 731 601 o Twoim mailu

 Tytuł - Przyjaciel terapeutyczny + podaj  Twój email


Abym mogła wysłać materiał

Inwestycja 150 zł 

Justyna Anna Zięba

Bank Śląski ING

18 105011421000009143534163


Znieważenie




Inka miała 16 lat
Ufała ludziom

A swojej przyjaciółce totalnie
Bez cienia wątpiwości

Któregoś wieczora
Miała wypadek

Świadkowie to dalsi znajomi
Następnego dnia wyśmiali Inke

Przyjaciółka razem ze świadkami
Miała niezły ubaw

- Słyszałam, że zaliczyłaś glebę
I nim się wszyscy zorientowali
Ciebie już nie było

Inka poczuła się tak głupio,
pomimo bólu
Nie chciała zwracać na siebie uwagi
Szybko się zebrała. Wyparła zawstydzenie
Nie przeżyła emocji. Nie uwierzyła sobie
Przyjeła wersje wyszydzających znajomych

To była pierwsza zniewaga  jej osoby
Publiczna. I przez koleżanke
A w ostatecznym rozrachunku i przez siebie

‐---------------------------------------------------------------------

Takich zdrad emocjonalnych, nielojalności, wykluczeń
Nosimy w sobie wiele

Izolujemy się od tych niewygodnych historii
Nie nazywamy przeżyć
Chcemy zapomieć

A cień rośnie
Samo nazwanie tego bólu  po imieniu potrafi być uleczeniem


Jedne z najtrudniejszych zdań
Powiedziane na głos uwalniają

" Zostałem zdradzony"
" Byłem wykluczony"
" Czuje się odrzucony"
" Poniosłem porażkę"
" To było bolesne"
" Skrzywdziło mnie Twoje zachowanie"
" Potrzebuje pomocy"
" Patrz na mnie życzliwie"







Kobiety rozkwitają

 



Ostatnio głównie pracuję z kobietami.


Choć niezupełnie pracą bym to nazwała
Raczej się relaksujemy.
Pozwalamy, aby dźwięki muzyki koiły ciało.
Aby prawda wybrzmiała słowami
Uwagą opiekujemy rany
Honorujemy ból macicy.
Narodzin. Poczęć. Strat

Spotkań męskiego z kobiecym
Czcimy naszą świętość
Szanujemy mądrość
Akceptujemy przeszłość
Cieszymy się błyskiem w oczach
Witamy intuicję

Piękne to

Niewidzialna dłoń

 



Byłam w hospicjum u mamy

Pośród ludzkiego cierpienia. Trosk odwiedzających.
Zaniesionych czekolad,  miodu, owoców, naprawionego zegarka
Zdjęć poukładanych w ramce
Widoku wychudzonych i niedołężnych ciał

Poczułam coś jeszcze.

Spokój i taką wewnętrzną zgodę.
Na przemijanie. Na odchodzenie. Na podsumowywanie życia

I przyszła mi historia sprzed 7 lat
W tym samym miejscu pożegnałam babcie

Już od dawna nie była świadomością w tym świecie. 
Tego dnia nie otwarła nawet oczu. Twarz miała od dawna maskowatą  Bezemocjonalna.  
Alzheimer wyniszczył mózg i  cały organizm.

Złapałam z duszą babci kontakt telepatyczny

Zapytała mnie w myślach? Czy pozwolisz mi już odejść? Czy już teraz rozumiesz swoje powołanie?

- Jeśli taka Twoja wola. Bądź szczęśliwa i idź do światła - odpowiedziałam

Za kilka dni dostałam telefon. Babcia odeszła. Spokojnie. Po śniadaniu.

Wczoraj szczególnie mocno ta historia wróciła do mnie
Na podwórku hospicyjnym siedziałyśmy z mamą. 
Śpiewałyśmy mamy ulubioną piosenkę "Walentyna"

Na przeciwko kobieta karmiąca swoją mamę. Ta staruszka była łudząco podobna do mojej babci
Łatwo nawiązałyśmy kontakt. Werbalny jak i duchowy. 
No tak ta sama choroba. Dowiedziałam się też  co to kitesurfing. 
Jej syn uprawia. Widziałam nagranie. Boski sport wodny.

I tak bardzo czułam, aby opowiedzieć właśnie tę historie o odejściu babci, aby nie przetrzymywać dłużej bliskich niż ciało ma  siłę. Dusza wie kiedy ma odejść.

Kiedy to mówiłam miałam ciarki. Kobieta na przeciwko łzy.
To są niełatwe tematy.

Ale taka jest prawda. Takie jest boskie prawo. Ważniejsze niż nasze ziemskie chcenia.

A więź nigdy nie umiera. Jest ponadczasowa.
Babcia opiekuje się mną ciągle. Czuwa jak niewidzialna dłoń.
Bo przecież nawet jeśli dotykam tej wiedzy niebiańskiej to nadal jest we mnie ta ludzka część, 
którą  ilość bólu przerasta. Ostatnio chyba mocniej

I kiedy wracałam z hospicjum.

Zmęczona. Zamyślona. Zapłakana

Kontrola drogowa.

Przekroczyłam prędkość. Nie zapięłam też pasów. Tu się dopiero podziało. 
Policja to tak bardzo ludzcy ludzie . Dotarło do mnie jak znów zamykam się ze swoimi smutkami.
I że dobrze jest powiedzieć o tym i to nazwać.  
Pozostaje mi jeszcze zaopiekować się swoim życiem wewnętrznym bardziej.

Ta niewidzialna siła przypomina mi na różne sposoby. Zawsze wtedy kiedy ja zapominam. 


Ona i On

 



BAJKA O ZAGŁODZONEJ MIŁOŚCI


Ona i On

Często troszczyli się o siebie w myślach
Pływali tymi samymi falami emocji
Tęsknili
Przeżywali to samo

Oddalali się i zbliżali
Kochali

Gubli. Znajdywali.
Próbowali też o sobie zapomnieć

Nie umieli

Więcej działo się w fantazjach. Rozmowach.
Wiadomościach. Obietnicach
Ale miłość nadal nie została zrealizowana

Nikt nie dał jej domu
Świętych rytuałów
Całego dnia

Nie zrealizował umów
Nie robił herbaty. Nie gotował zupy
Nie pomalował ścian w sypialni
Nie posadził nasion
Nie zabrał nad jezioro
Nie podał deseru


Czy to znaczy że ta miłość nie była ważna?

Była

Ale czuła się jak bezdomny, zaniedbany  pies

To znaczy że miłość
To praktyka.
Nie wystarczy pytanie
Jak minął dzień?
Jak się czujesz?


Byłoby miło gdyby ta miłość
Mogła się ucieleśnić
Robić wspólne rzeczy
Kończyć albo zaczynać dzień

Podążać tą samą drogą
Pielęgnować siebie
Oddychać tym samym powietrzem.
Dmuchać na swoje skrzydła
Bawić się i smucić
Planować. Tworzyć.
Zasilać wspólne dzieło

Nie w myślach
Ale w działaniu



A co gby tak się nie stało?

Ta miłość poszłaby sobie