Co on w Tobie uwielbia?



Chce wracać do domu, w którym jest miło. Pachnie obiadem, świeżością.  Kobietą.

A jak nie ma obiadu? Przeżyje, albo ugotuje, albo upoluje w Macu  najlepsze frytki, albo pizze biedronkową. Przecież jego instynkt łowcy działa bezbłędnie.
Zauważ jego wysiłek. Zapytaj ile smoków dla Ciebie dziś pokonał?
Trudnych ludzi i  przeszkód . Innych pokus.
Ilu atrakcyjnym kobietom musiał odmówić, aby dochować Ci wierności?

Jedyne czego od Ciebie chce to widzieć Cię radosną i zrelaksowaną.
Naturalną.
To jego paliwo do życia.
Twój podziw
Twój spokój
Twoja łagodność
Twoje ukojenie
Twoja zmysłowość
Twoja czułość

On potrzebuje Twojej miłości i prawdziwości.

Wrażliwy jest na ścieme. Tak być może bywa małym chłopcem, który nie radzi sobie ze swoimi emocjami. To bardziej kobieca umiejętność. To nie jest jego silną stroną. Ale kiedy kobieta pozostaje w totalnie połączeniu ze sobą, emanuje swoją kobiecą esencją. On przy niej będzie inspirowany by stać się bardziej dojrzały.
By jej nie zawieść. By też być swoją najprawdziwszą wersją.

"Michelle Obama poszła kiedyś z mężem do restauracji. Kiedy tam byli właściciel wziął ją na rozmowę w cztery oczy, a jak wróciła Barack zapytał:
- Kto to był?
- Kolega ze szkoły, który się kiedyś we mnie kochał.
- Widzisz, gdybyś za niego wyszła, byłabyś teraz właścicielką restauracji.
- Nie Barack. Gdybym za niego wyszła on teraz byłby prezydentem."

Plan na siebie

Plan na siebie. Nowe życie. Kiedy już uporaszsz się z problemami i balastem. Kiedy zostawisz całą toksyczność za sobą. Energia wzrasta. Rodzisz się na nowo. Budzi się Twoja kreatywność. Masz wiele pomysłów. I naturalnym jest, że stajesz się menedżerem własnego życia. Chcesz się realizować . Chcesz mieć pracę , w której działasz w oparciu o swoje wartości. Odkurzyć własne zasoby. Być może przekwalifikować. Zdobyć nowe kompetencje. Albo też stworzyć sobie dla siebie nowy zawód. Połączyć dotychczasową wiedzę, własny potencjał i ubogacić w nowe rozwiązania. Zmiany są zawsze na lepsze. Z każdą zmianą idzie nowa porcja werwy do życia. To dobra pora by zrobić plan na siebie. I krok po kroku wcielać w życie.

Dusza

Każdy ma taką historie, która zmieniła dotychczasowy bieg życia.
Każdy ma taką osobę, która dodała iskry jego postaci.
Miała na imię Jola. Poznałyśmy się przypadkiem.
Przez ogłoszenie na temat sprzętu rehabilitacyjnego.
Choć te przypadki ponoć są idealnym planem Boga.
Siedziałyśmy wieczorami przy kominku. Razem kontemplowałyśmy. Z psami. Z kotami.
Trochę medytowałyśmy. Wtedy mój umysł miał tyle pytań. Chwile spokoju mieszały się z wątpliwościami.
O sens. O przyszłość. A Jola tylko przypominała. "Masz w sobie wszystko. Bóg wiedział co robi. Wszystko jest tak jak ma być". A akurat wtedy to najchętniej bym się na niego obraziła. Na tego Boga znaczy się. A i Jola też coraz bardziej podejrzana mi się widziała. Zawsze z takim spokojem na wszystko miała odpowiedź. "Zaufaj" Taaa. Dobre sobie. Jedyne, czemu wtedy ufałam to ćwiczeniom Chodakowskiej.
Stawiały mnie na nogi szybko i dobrze robiły na mózg.
Jeśli istnieje jakiś Bóg to czemu mi choć troche nie chce ulżyć, albo jakoś wytłumaczyć po co to wszystko. I jak patrzyłam na to swoje ,"wszystko" to ono wcale takie dla mnie nie bylo
Ani spokojne. Ani Wszechwiedzące. Tymbardziej ufające.
A jeśli właśnie w ten sposób On dodaje Ci siły? Buduje. Kształtuje. A jeśli jego część jest w Tobie i właśnie w ten sposób Cię wzmacnia. Poprzez wydarzenia. Jest jak dobry ojciec. Wskaże ci drogę, ale Ty musisz ją przejść.
Żeby wiedzieć czym ta siła jest. Co jest prawdziwe.
On jest Tobą. Jest w Tobie. W Twoim głosie. I patrzy na świat Twoimi oczami. Rozumie go Twoimi myślami. Doświadcza emocjami. Obejmuje uczuciami.
Chcesz być dobrym pływakiem? Musisz przemierzyć najtrudniejsze jeziora. Chcesz zgłębiać ludzką naturę? Prowadzić ludzi do duszy. Zanurkuj w siebie. Najgłębiej jak potrafisz.
Wtedy kiedy dajesz rade i kiedy masz słabszy dzień. Ale wiesz, że świat się nie zawali. Po prostu możesz sobie na to pozwolić. Po swojemu. Zachować swoją naturę.
Właściwie potrzebowałam kilku lat. Teraz wiem. Jak ta siła się przejawia. I tylko to, albo aż to się zmieniło.
Mam w sobie spokój.
Nie daleko jak wczoraj. Utknęłam w zaspie. Koła boksowały. I co? Nie było paniki. Nie było parliżu. Pytań. Ale spokojne działanie. Że w sumie to przecież moge poczekać do wiosny aż śnieg się stopi i wyjadę. Mój optymizm zawsze mnie ratuje. Cokolwiek się nie okaże będzie dobrze. Bez napierania. Wymuszania. Aż przyszedł pomysł. Deska! podłożyć deske pod koła. Udało się jak już porządnie wszystko błotem było ochlapane. Połowa ściany w błotne kleksy. Wszystko wymorusane. Rajd Dakar na moim podwórku. Było w cholerę zabawnie. I w myślach śmiałam się sama do siebie. Przecież chciałaś jechać na rajd. Wrażeń się zachciało. Prosze bardzo. Na początek takie śniegowe. Pasuje ?
Tak mniej więcej kiedy sobie nieco pobujam w obłokach życie zawsze znajduje sposób, abym wróciła na ziemie. Kiedy odbędziesz troche podróży wewnętrnych. Przyjdzie pora , aby uczynić użytek z tych wartości.
I w końcu o czym tu gadać. Na silnikach samochodów się nie znam. Jak się poznam to bedę opowiadać. Do znudzenia! Na chwile obecną znam się na emocjonalno - duchowej stronie życia.
A jeśli świat jest skrzywiony bo wielu utraciło kontakt z własnym wnętrzem? I życie ma za zadanie sprowadzić nas spowrotem do siebie. Najpierw poukładać nas ze sobą i dopiero ze światem. Efekt domino od końca.
Dostajesz iskre i potem przekazujesz ją dalej.

Współczesny Prometeusz

Poznali się na spektaklu. On grał. Ona na widowni.
Nigdy tego nie robiła, ale tym razem postanowiła inaczej.
Podeszła mu podziękować.
Za emocje.
Za wzruszenie. 
Za chwile mistyki.
Właściwie to najbardziej chciała mu powiedzieć.
Że ma w sobie coś unikalnego. Taki artyzm ciała. Charyzmę.
Jakby swoim talentem sięgał gwiazd.
Jakby unikalny głos wszechświata sterował jego ruchami.
Jakby wszystkie melodie żywiołów skupiły się w nim.
A on tylko pozwolił im grać. Jakby rozmawiał z samym Bogiem.
Jakby wirował z ziemią i niebem jednocześnie.
Robił to nadzwyczajnie i bardzo prawdziwie.
I jeszcze coś
Na to kim on jest nie ma skali. Nie ma porównania.
Nie ma potrzeby udowadniania.
By nie dał się zwieść ambicjom i poprzeczkom.
Jeśli potrafi swoją ekspresją przywołać magię.
Nadzieję.
Przypomnieć ludziom o ich tęsknotach i pranieniach.
Już wygrał
Jest współczesnym Prometueszem.
Przywraca ludziom wiarę.
I to wystarczy

Introwertyk Indywidualista


Indywidualizm. Jeśli od zawsze czułeś, jesteś "inny" że nie pasujesz do tego świata. Masz  zapewne własne wartości do zaoferowania. Takie osoby są:

- charyzmatyczne

- kreatywne, twórcze, wnikliwe, dociekliwe

- szybko przetwarzają dane

- lubią chadzać własnymi ścieżkami

- wyciągają własne wnioski

- uczą się na własnych doświadczeniach

- mają sporo wewnętrznej siły

- mnóstwo własnych pomysłów

- nowatorskie podejście

- genialny lotny umysł

- szybko się nudzą

- potrzeba pobycia w samotności i  ładowanie siebie w ten sposób

- działają jak akumalatory na otoczenie

- są inspiracją, nie daja się zaszufladkować

-  tworzenie życia na własnych zasadach

- ambitniejsze zadania w życiu,

- trudne przejścia osobiste, aby wyszlifować osobowość, wydobyć wartość

-  potrzeba zaufania sobie, uhonorowania swojej unikatowości

- duża odwaga by utorować sobie własną drogę

- własną przestrzeń

- tworzą własnę enklawy, własne stada

- duża potrzeba wolności, świeżości, nowych możliwości

Jeśli indywidualizm jest Ci bliski masz ważną misje do zrobienia w tym życiu.
Wcielić w życie własną unikatowość. Własnym przykładem inspirować. Ja bardzo kibicuję takim osobom. Bo sama też torowałam sobie drogę, którą nikt nie szedł. Poszukiwałam wiedzy, łaczyłam ludzką historię z jego stanem psychofizycznym. Uczyłam się jak ciągle być w stanie "flow".

Chcesz być żywy, spełniony i super hiper entuzjastyczny -  pokaż siebie. Żyj, Oddychaj, Działaj. Twórz i bądź w tym cały i obecny. Kibiuje! Masz moje pełne poparcie.