Piękno w kobietach




Weszłam do galerii.
Sciany oblepione obrazami.
Mój wzrok przykuło jedno dzieło
Kobieta
zniewalająca.
Siedziała tyłem.
Z gołymi plecami
Długie blond włosy
Przerzucone przez jedno ramie
Ujęła mnie jej delikatność
Ona. Niby zwykła. A jednak jedwabna.
Frywolna a Stała
Zapatrzyłam sie w nią.
Była taka doskonała
A jej czar niósł słowa
Pora powrócić do swej subtelnej natury.
Pora usłyszć ten głos
Który woła
Nigdy krzykiem
Nie szuka ambicji
Kiedy odpuszczam
wtedy mogę go usłyszeć
W sobie
Niewiennie i bezbronnie
Co czuję
Jak czuję
Co chcę
Jaką jakością chce oddychać
Sesja na koniec dnia zwieńczyła
Przekaz
Kobiety tesknią za subtelnością
za uczuciowością
Za współistnieniem
Za przyjmnością
A wyzwania są gotowe oddać
Mężczyznom
Zarabianie
Dyscyplinę
Ambicję
Oddać to co im należne
By wspierać
Radością
Wiarą
Inspiracją
By potencjały mogły się uzupełnić
I by każda z płci stała w należnych sobie jakościach.
Kobieta w kobiecych tematach
Mężczyzna w męskich
Takiego świata potrzebujemy
Tego będziemy się uczyć
Aby każdy pozostał w tym,
do czego jest stworzony

poezja na dobranoc

Najładniejsza poezja, wyszukane wyznanie
Może mi tak mówić

"Kiedy cię spotkam co ci powiem
że byłaś światłem moim Bogiem
że szmat już drogi przemierzyłem
i byłaś wszędzie tam gdzie byłem
odległą gwiazdą w sztolni nocy
zachodem słońca 
snem proroczym
przestrzenią serca której strzegłem
jak oka w głowie 
dla tej jednej
mądrej i pięknej ludzkim prawem
ave

Kiedy cię spotkam czy ukryję
wszystkie kobiety których byłem
pacjentem 
uczniem
profesorem
żal nie na miejscu i nie w porę
jak mogło być a jak nie było
że wszystko na nic
 tylko miłość
na wieki wieków i że żaden
człowiek nie był mi tak potrzebny
ave

Kiedy cię spotkam jak mam spojrzeć
żebyś nie mogła w oczach dojrzeć
starego głodu którym hojnie
obdarowałem tyle spojrzeń
blasku księżyca który każe
od ścian odbijać się od marzeń
do zjawy twej wyciągać ręce
w śniegu pościeli pisać wiersze
szkłem ryte skrycie tatuaże

ave"

Ave. Mirosław Czyżkiewicz

Ciało



Ciała 



Wiele ich wymasowałam i usprawniłam. Były tak różne. Szczupłe i otyłe. Wysportowane i z celulitem. Owłosione. Z bliznami. Z Odciskami. Obolałe. Opuchnięte. Bez rąk. Z jędrną skórą. I  pomarszczoną. Niesymetryczne. Zwyrodniałe.
Schorowane. Cierpiące i te pełne życia.

Zdarzyło się, że ktoś wsydził się swoich pryszczy, łaskotek, burczenia w brzuchu.
Przepraszano mnie za te "dysfunkcje"

A ja już tak dawno oduczyłam się osądzać. Nie ma idealnego wzorca. Jesteśmy różni. I uroczy i pokrzywieni. Na swój sposób wyjątkowi. I to jest cudne.

Moje ciało też się zmieniało. Czasem jest smuklejsze, sparawniejsze. Innego dnia ociężałe, tu i ówdzie okrąglejsze. Uczyło mnie akceptacji. Bo nie wszystko szło po mojej myśli.

A ciało ma swoją mądrość. Tymi dysfunkcjami prowadzi do właściwej wiedzy. Do współpracy. Przemawia swoją historią. Zapisuje wydarzenia. I właśnie na ten moment jest w swojej właściwej formie. W swoich procesach. Takich jakie mają być. Ma do tego prawo.

Pytano mnie o diagnozy

Kiedy ja zupełnie nie potrzebuje nazywać jednostek chorobowych. Po co? Aby utwierdzać w przekonaniu i zasilać ich istnienie? Wbijać do głowy problem i podszywać go lękiem. Wiem jak to działa. Tzw. choroba to przejściowy stan. Szkoda energii. Będzie trwać dopóki nie nauczysz się jej i siebie. Albo bardziej dbać. Albo bardziej luzować.

Mój fokus koncentruje się na rozwiązaniu. Na lokalizacji.  Na miejscu, które potrzebuje uwagi, rozluźnienia. Dotlenienia. Uruchomienia przepływu krwi i limfy.

Ciało troche przypomina obieg hydrauliczny. A limfa kanalizację i w niektórych miejscach bardziej się zatoruje marwtymi komórkami.  Zepnie. Skurczy. Zgęstnieje.

Czym jestem zainteresowana? Co znacznie ułatwia proces zdrowienia?
Otwary umysł, który chłonie. Daje sobie nową możliwość Ponad to co już zna.. Stan bez upierania się i spinania i nadmiernego kontrolowania.

Nawet jeśli nie wszystko rozumiesz. I doszedłeś do punktu "nie wiem"

Właściwie mogę gratulować. Bardzo odpuszczający stan.
Życie ma troche swoich tajemnic. I takiego dobra, którego potrzebujesz.
Jesli pozwolisz sobie je przyjąć.

Uniesienie i Zwątpienie



A co jeśli nie istnieje dobro bez zła? A co jeśli to, co Cie wkurza jest  aspektem na którego nie chcesz patrzeć? Cieniem, który Cie prześladuje dopóki go nie uznasz. Uciekasz przed nim. A dlaczego odmawiać sobie coli , albo innych niezdrowych rzeczy? A po ch.j być idealnym? Żeby powiedzieli "tak to był dobry człowiek". Znam i tych. Uwierz mi codziennie żyją w swoim wewnętrznym piekle. Zaglądamy tam . Brr. Pachnie zgnilizna. Bo to nie jest cała prawda. Prawda jest słodko-gorzka.

Upadają "ideały" Wiele takich idealnych koncepcji szlag trafił. I nadal trafia. I moje idealne plany też się rozpadły. Ponoć życie zaczyna sie tam, gdzie odpuszczasz swoje oczekiwania. Chcesz rozśmieszyć Boga powiedz mu o swoich planach. Będzie miał ubaw. I dostaniesz coś zupełnie innego. I potem zostaniesz zapytany czy umiałeś wykorzystać te szanse. Nie urodziłam się chyba aż tak szalona. Zycie mnie tego uczyło. Nadal mnie uczy. Chciałam być dość standardowa. Ni cholery mi nie wyszło. Studia. Dom. Posłuszna córka. I co? I sporo odwróciło sie przeciwko  mnie.

A życie i tak zabrało mnie na swoja przygodę.
I wyposażyło mnie w dary, z którymi ciągle pogłebiam relację
Działają wiele. Dla tych którzą są otwarci.
Kiedy pokazywało mi tematy do przerobienia
Byłam wzruszona i przerażona
Wyłam do księżyca
bo wydawało mi się , że nie podołam

Jak wytłumaczyć człowiekowi, który tylko zna
Upór i walke, że w ten sposób zabija siebie i znaczną część swojej osobowości, ma wapartą. I ta wyparta część woła o pomoc. Właśnie do mnie. I na dodatek
jest totalnie sceptyczny na moje nielogiczne umiejętności.
I najprawdopodobniej obrazi się na mnie.
Kiedy usłyszy prawdę.
I jak nie naruszyć jego zaufania i wrażliwości.

Coż ryzykuję. Nie zawsze usłyszę podziękowanie.
Ludzie wolą słodkie kłamstwo
Szczerość nie zawsze jest witana z otwartymi ramionami.
Ale inaczej się nie da. Mówię i daję czas.
Na trawienie. Na odpuszczenie.



Czym jest życie?
Jest prawdą
Rozkoszną i Bolesną
Uniesiem i Zwątpieniem
Budowaniem i Upadaniem.
Znam Szaleństwo i Powage
Świętość i Demoniczność
Nawet małe dziecko
robi śmierdzącą kupę
i puszcza bąki.
A dorośli chcą być idealni
W tym świecie jest miejsce na wszystko
I moje pisanie się zmienia.
Nie mam zamiaru nikogo uczyć
Przekonywać.
Bo nie jestem doskonała.
I nawet nie mam takich ambicji.
Jestem różna. Zmienna.
Wielowątkowa
Ciepła i Zimna
Taka jak natura.

stare przyjaźnie


To był poniedziałek. Po melancholijnej niedzieli.
Dzień, w którym doceniłam stare przyjaźnie.
I te niby przypadkowe spotkania
Najfajniesze rozmowy przychodzą nieoczekiwanie
I mimo tylu uroków życia
Obydwie wiemy, że życie momentami potrafi być zjeb..e
Bez większego powodu
Bo tak!

I właśnie wtedy nas oświetla, że przecież
Mamy to co chciałyśmy.
Kupe wolności, sporo siły
Cała paletę wrażeń
Niczego nie żałujemy
Kiedy wracamy do wspomnień
Ci nieobecni są z nami
przeszywają nas ciary
Z góry do dołu. Z dołu na góre
Po kilka razy

To znaczy , że to wszystko warte było przeżycia

I okazuje się, że jesteśmy w pewien sposób do siebie
tak podobni. Wszyscy
Swoimi słabościami
I potrzebami
Chcemy kochać i być kochani
Tylko tyle i aż tyle
I mimo mnóstwa ludzi
Można czuć się samotnym
Nie z braku ludzi w ogóle
Ale z braku dogłębnego porozumienia
Spotkania się na tej samej fali
Kogoś kto cię wysłucha tak jak chcesz być wysłuchany

A ludzi masz takich jak bardzo otwarty jesteś
Jak bardzo gotowy jesteś się wywewnętrznić
Pokazać słabość i kruchość.
I pewnie pojawia się ktoś, kto rozwala Ci  dotychczasową układnkę

Chwilowo nie wiesz co zrobić, ale
z tego co się rozsypało wybierasz tylko te klocki, które
są nadal aktualne,
żywe, nieco zagadkowe i chcesz je widzieć jutro
i przypuszczalnie za 100 lat
Bo ciągle Cię intrygują

i znów rozejść się nie możemy.
Widzimy jak życie nas ukształtowało
Jak nadal  to spotkanie nas cieszy
Jaką drogę przeszłyśmy. Samodzielnie
I jak dobra jest wzajemność.
i jak fajnie nam się nadal razem klnie.
Wręcz płynie poezją

Jakby życie zatoczyło krąg
Jakbyśmy znów miały po naście lat
Na koniec stwierdzamy, że jednak trzeba mieć otwarte serca
nadal być kobiece
w sposób kobiecy mówić tam, gdzie trzeba  - spierdal.j

 Poprawiać kokardki i iść dalej.

Rozumiem motocyklistów




Przerażenie miesza się z Rozkoszą
Poddanie z Zachwytem
Przekroczenie bariery ciała
Pęd uniesienia
Pisk wyrwany z gardła
Stan Bytu i Niebytu
Inny wymiar odczuwania
Zatracenie granic
Powietrze porywa lęk
Moc miesza się z Niemocą
Opór i jego brak
Prędkość odrywa od ziemii
Zatracenie
Odpuszczenie
Wzbijanie
Ukojenie
W bezpiecznych objęciach wiatru
Powoli spowalnia
Zatrzymuje się
Nieokiełznzana siła doznań
Przenika gdzieś po końce włosów
I biegnie dalej
Poza receprywność
Więcej niż orgazm
Najlbardziej treściwe 4 sekundy do 100
Oszalałam
-----------
Oto wrażenia z przejażdżki motocyklem
Zrozumiałam więcej niż chciałam
Rozumiem motycyklistów i tych co kochają prędkość
Bodziec niedostępny w codzienności
Rozpuszcza oczekiwania
Zostaje na długo
Zaczynam kumać i to stwierdzenie
"Jeśli dla czegoś warto żyć
To i warto dla tego umrzeć"
"nic bez ryzyka nie jest warte posiadania"
Trzeba doświadczyć by zrozumieć
Dość wyszukany stan istnienia
Dzięki kumplowi Hubertowi i jego pasji
zaliczyłam tę niespodzianke. Dziękuję
I że w tak dojrzały sposób podchodzi do tematu, który
odnawia życie, a jednocześnie może je zabrać



Kiedy miłość się wypali - Zdrady




Są próbą zapełnienia deficytu związkowego. Mówią o tym, że uczucia i ogólnie fundamenty uczuciowe są tu pod dużym znakiem zapytania. Kiedy nie ma pysznego jedzonka w domu. Chodzi się na fast foody na miasto.

Czemu zdradzają  kobiety?

Szukają ciepła miłości, zrozumienia, męskiej jakości, silnego ramienia, czułości, podbudowania własnej wartości, poczucia atrakcyjności.

Czemu mężczyźni chodzą na boki?

Skarżą się, że ich ciężka praca nie jest doceniania, Że oni jako osoby nie są wystarczająco uszanowani. Że żony przestają rozmawiać, pisać, interesować sie ich potrzebami. Komunikacja przebiega tylko w temataach przyziemnych, organizacyjnych. Coraz wyższe wymagania. Ogólnie czują się jak maszynki do zarabiania pieniędzy. Wychodzą z domu na  współczesny poligon wyzwań o byt. I umęczeni chcieliby wracać do domu, w którym jest miłość, ciepło. I mogą zostać ukojeni. Brak zbliżeń. Brak bliskości intymnej, emocjonalnej, fizycznej.

Co na to ciało?

Dopóki złość, nienawiść nie zostaną uwolnione kumulują się. Na sercu- uczucia. Sexualność- związki intymne. Gardło nie wypowiedziana prawda. Głowa - lęk, przed oceną, przed własnymi demonami.

Co jest najbardziej boli?
Kłamstwo z premedytacją. Podwójna morolność. Że on patrzy w oczy i oszukuje w żywe oczy. Kim on/ ona jest. Czy ja w ogóle znam tę osobę.
To rodzi nienawiść. Siła jest tak ogromna jaka była miłość, tyle, że wektor jest na drugim biegunie. To rodzi bałągan psychiczny. Najpierw zdrada, a kiedy jej fala osiągnie swój szczyt opada. Potem wyrzut sumienia. Poczucie winy. Próba karania siebie. Autodestrukcja
Z dotychczasowego domu robi się piekło. Nie do wytrzymania. Aż coś pęką i ktoś odchodzi. Często zakończenie to rozwód.

Dalsze wspólne życie wymaga dużego uzdrowienia siebie od środka. Każdy tu musi wziąć odpowiedzialność za siebie. Wielka pokora i szacunek wobec siebie. Jeśli jeszcze uczucia nie zostały spalone. Dojrzałość.

Zdrada albo wzmocni albo przyczyni się do rozpadu. Generalnie rzutuje na całą rodzinę. Wywala każdy schowany brud od korzenia. Sprowadza do samego siebie i źródła problemu. Na samo dno. Aby tam zajrzeć. I odnależć i zagubione części siebie. Te których szukaliśmy u partnera.
Właściwie zawsze kiedy pojawia się wątek zdrady nie koncentrujemy się na skutkach, ale przyczynach. Czyli poszukanie swojej własnej wierności. Zapełnieniu swoich braków. Odbudowniu swych silnych nóg. Aby najpierw polegać na sobie. I umieć wziąć odpowiedzialność za siebie.