Stresy, bóle, napięcia


Skąd stresy, bóle, choroby, napięcia?



A pamiętasz moment kiedy miałeś dość? Może trudno było określić czego? Kogo? Że coś tu nie gra.
A że chwilowo rozwiązania nie znajdujesz. Albo trochę przeczuwasz jaka zmiana nadciąga, ale na ten moment przerasta Cię ta odpowiedzialność, konfrontacja. Latami budowany wizerunek miałby się rozsypać? 
W ostateczności postanawiasz jednak jakoś przetrwać, przetrzymać, zacisnąć się w sobie i dać radę.
Kupić nowy gadżet, ciuch, zajeść, zagłuszyć. Chwila zapomnienia. Przecież ostatecznie inni mają gorzej.
Wewnątrz coś się w Tobie kurczy, spina.
Stres nie idzie gdzieś tam. Wchodzi w ciało. W narządy. Powięzi. Mięśnie. Przecież ciało to Twój wierny sługa. Służy Twoim wyborom. Kijowe, bo kijowe, ale ono przyjmuje je bez oceny jak wierny małżonek.
Kocha Cię ponad wszystko.
Nadal nie opuszczasz toksycznej sytuacji. Napięcie rozgaszcza się coraz bardziej i głębiej.
To jest ten moment, kiedy robisz sobie krzywdę. Bo właściwie to tylko Ty wiesz jak chu... się czujesz.
Im dłużej nie nic z tym nie zrobisz tym głębiej stres narasta. Może uda Ci się zapomnieć. Na jakiś czas ogłupić siebie. Ale ciało nie zapomni. Możesz próbować oszukać umysł.
Ciała nie.
Mięśnie, powięzi, narządy nie dopuszczają świeżej krwi , tlenu. Tak powstaje zastój. Brak krążenia. Brak odprowadzenia martwych komórek. To miejsce robi się zazłomowane toksynami. Staje się jakby "nieczynne". Odcięte od reszty obiegu życia, tlenu.
Kiedy dotykam tych miejsc. Jej! Niektóre aż pulsują zatorem. Pod palcami uczucie jakby dotykać skał. Nie ciała.
Pulsowały bólem emocjonalnym i fizycznym.
Czasem podczas dużego skupienia widzieliśmy ich emocjonalne odpowiedniki.
Miały przerażone wrzeszczące twarze czarnych trupów.
A to, co dzieje się w ciele. Wibruje, emanuje i wpływa na całokształt życia i samopoczucia
Ostatecznie nie da się uciec od tego, co trudne. W taki czy inny sposób wypłynie.
Przecież jako dzieci rodzimy się z miękkim , elastycznym ciałem. Robimy szpagaty. Nawet jak się wywrócimy to jesteśmy bezpieczni.Bo bez lęku.
Napięcia to balast nazbierany po drodze.