O zmysłowości. Rozpiętym guziku. I moich nozdrzach




Środa. Pachnie deszczem. Moja pani ortodontka zachwycona jak ząbki ładnie się układają. W sumie ja też z siebie zadowolona. A moje zęby to już wybitnie! 
I nowe doniczki będą. 
I poduszki na ławkę również się cieszą,bo będą mi umilać herbatkowo-podwórkowe spotkania. 
Jeansowe trampki przemierzyły trochę Częstochowy. Chodziły sobie po Tesco. I co? 
I wow! Męski zapach minął mnie tak wnikliwie,  że właściwie to chwilowo nie mogłam się skupić na liście zadań. Jej! Jakiej liście zadań? Na niczym nie mogłam się skupić. 
Przesiąkłam i przepadłam. Na amen.
Pamiętam   tylko granatowe spodnie. I tenisówki. I najważniejsze!  Białą koszulę z niedopiętym guzikiem. 
Na torsie. Działała na wyobraźnie... działała. 
Taaaa... Życie singla. Już prawie zapomniałam o tym jak pachną i wyglądają faceci.  
A to zdarzenie przeniosło mnie chwilowo w inny wymiar. Bycie sensytywnym jednak ma swoje uroki. Już z daleka go wyniuchałam. Ten zapach znaczy się. A był taki, że chciałoby się wodzić węchem. I pójść za nim. I w duchu się śmiałam do siebie, bo koleś zupełnie nieświadom, że padł ofiarą węchu mego. Każdy jego ruch był chwilowo śledzony przez moje nozdrza...I przypomniał mi coś. Znam ten zapach. Bardzo dobrze. Kiedyś był to czarny addidas. Miałam bzika na jego punkcie. I czerwona lacosta. Ona też mi robiła zamieszanie. Charakterna. Zadziorna. Hipnotyzująca.
Elegancki pan zniknął gdzieś pomiędzy półkami. A ja wróciłam do swoich powinności. Zakupy zrobione. Z kasjerką się śmiejemy.  Dzieci wygłupiją się na karuzeli.
Pacze i pacze. I stoi. Właściciel tego torsu.  Koszuli.  I zapachu. I całego zamieszania.  
W kolejce za mną.
Z mega wielką butelką wódki i colą. Moje nozdrza szybko się opamiętały. Oprzytomniałam! Czar prysł. Koniec tescowych zmysłowości. Było miło. I myślę sobie. 
Dobrze, 
że są momenty, 
że fajowo mieć rozwinięte zmysły,
i  bujną wyobraźnie 
i pobawić się chwilą. 
W taki całkiem niewinny sposób.
Wracam do domu. Po szybie leje się deszcz. 
W aucie nadal pachnie całkiem zadowalająco. 
Bazylia tym razem.
A wy panowie wyciągajcie wnioski. Niech ten świat będzie zmysłowy też. 
Rozpinajcie te guziki koszuli.

Ps. A poza tym  to mam jakiś pierdylion wątpliwości, czy aby pisać o tym. 
I jak zostanie to odebrane? Co pomyślane o mnie? Jak ocenione? 
No mój wewnętrzny hejter widzę całkiem w formie. I daje o sobie znać jeszcze 
Ale cóż czasem trzeba się odważyć. I pomimo własnych lęków zrobić krok. Niestandardowy. Głupi. Naiwnie Infantylny. Dla zabawy. Ot tak sobie.
Też jeszcze się tego uczę. Przełamywać własne kompleksy i wyrażać siebie.
Przez cienie w stronę słońca.

Bo przecież jest szansa, że jutro spora część męskiej  populacji rozepnie guziki i świat będzie piękniejszy, kobiety szczęśliwsze i wszystkim nam będzie wesoło. 

Zabawnych snów.